Gniezno: lobbing za cukrownią
Wczoraj odbyło się w Gnieźnie spotkanie radnych, posłów i polityków w celu stworzenia grupy nacisku na Ministerstwo Skarbu Państwa. Chodzi o prywatyzację cukrowni Grupy Kalisko-Konińskiej.
Jeżeli cukrownia w Gnieźnie nie zostanie natychmiast sprywatyzowana, grozi jej upadłość. Strata firmy wyniosła na koniec roku obrotowego 22 mln zł, zadłużenie sięga 90 mln zł.
— Gnieźnieńscy politycy będą domagać się od MSP wyjaśnienia przyczyn wstrzymania prywatyzacji. Resort odkłada decyzję, obiecując przekazanie dotacji na ratowanie firmy. Na to potrzebne są jednak ogromne pieniądze. Poza tym MSP zapewnia, że nie dopuści do upadłości gnieźnieńskiej cukrowni poprzez wywarcie wpływu na wierzycieli, ale ja nie rozumiem, w jaki sposób chce to zrobić — opowiada Włodzimierz Cichocki z rady nadzorczej gnieźnieńskiej cukrowni.
Zaniechanie prywatyzacji Grupy Kalisko-Konińskiej może spowodować utratę pracy przez 1,5 tys. pracowników i 6 tys. plantatorów. Zagrożone są również cukrownie w Witaszycach i Zdunach.
Inwestorem strategicznym Grupy Kalisko-Konińskiej (Zbiersk, Witaszyce, Zduny, Gniezno i Gosławice) jest niemiecki Pfeifer & Langen. Proces prywatyzacyjny trwa już dwa lata. Grupę Kalisko-Konińską chcą też przyłączyć do Polskiego Cukru inicjatorzy powołania holdingu.



