Gołębie pogrzebią całą branżę

AR
15-05-2018, 11:51
aktualizacja: 15-05-2018, 12:05

Firmy, które oferują rozwiązania do walki z niechcianymi gołębiami, mogą z nimi przegrać. I to z kretesem.

Kolce i druty, instalowane na gzymsach i dachach budynków, żeby odstraszyć ptaki, mogą ranić te zwierzęta – uważają ekolodzy i posłowie PiS, którzy przygotowali "Projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz niektórych innych ustaw". Proponują, aby „montowanie na elementach budynków urządzeń mogących powodować zranienie lub okaleczenie ptaków, w szczególności kolców lub drutów” było uznane za znęcanie się nad zwierzętami i zabronienie. Projekt kilka miesiecy temu wpłynął do Sejmu, a niedawno (z niemałym opóźnieniem) wywołał oburzenie producentów i dostawców takich instalacji. „Jeden podpis zmiecie nas z rynku” – piszą w informacji przesłanej do redakcji.

– Ustawodawca zdaje się nie zwracać uwagi na to, że tym jednym zapisem zabija całą, prężnie działającą branżę polskiej gospodarki. Przez to pracę straci wielu ludzi, a jeżeli przepis ten zostanie zmieniony np. za parę lat, to odbudowanie obecnej pozycji rynkowej będzie niewykonalne – komentuje Paweł Ćwierzyński z BirdSystem. 

Jego zdaniem kolce wcale nie są zagrożeniem dla zwierząt. 

– Według opinii Departamentu Ochrony Przyrody zranienie przez kolce może wystąpić tylko w bardzo specyficznych warunkach, kiedy ptak jest w złej kondycji fizycznej, bardzo chory lub wycieńczony – mówi Paweł Ćwierzyński. Jego zdaniem więcej gołębi umiera na szybach samochodów niż przez tego typu kolce. 

Przepis może się również nie spodobać niektórym samorządom - w miastach tego typu instalacje są dzisiaj bardzo popularne. Stosują je też właściciele domów  – aby obronić tarasy i balkony przed ptasimi odchodami, które trzeba sprzątać i które mogą przenosić choroby. Jeśli regulacje wejdą w życie, wszyscy będą zobowiązani do usunięcia kolców i drutów. 

Urzędnicy i zarządcy nieruchomości mają też inne sposoby – poza tym, że instalują ostre przedmioty na budynkach, emitują nagrania z odgłosami dzikich ptaków (np. w Warszawie i Sopocie) albo wprowadzają kary za dokarmianie (np. w Łodzi, a także w Wiedniu). Wszystko po to, aby nie dopuścić do niekontrolowanego rozmnożenia się ptaków (zwłaszcza gołębi) na rynkach, dworcach, skwerach i dachach budynków użyteczności publicznej zamiast w lasach i parkach. Jedni próbują się ich pozbyć, inni z kolei dbają o ich potrzeby – gołębie miejskie to dzisiaj często powód do sporów (znany jest przypadek pozwania miasta przez jednego mieszkańców za zakaz karmienia ptaków). 

Projekt ustawy dotyczy wzmocnienia ochrony prawnej zwierząt, w przypadkach, kiedy obecnie jest niewystraczająca. Jego celem jest też m.in. wprowadzenie  kontroli wydatkowania przez jednostki samorządu terytorialnego (JST) środków przeznaczonych na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami. 

Na razie nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle ustawa w takim kształcie zostanie poddana głosowaniu. W lutym projekt został skierowany do opinii Komisji Ustawodawczej, ponieważ pojawiły się wątpliwości, czy jest zgodny z prawem UE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AR

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Gołębie pogrzebią całą branżę