Goły przychodzi do anioła z żyłką hazardzisty

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 07-02-2007, 00:00

Wdzięczność drugiego człowieka jest hojną zapłatą za pomoc. Ale można także na tym zarobić.

Wdzięczność drugiego człowieka jest hojną zapłatą za pomoc. Ale można także na tym zarobić.

Pomysł kojarzenia ze sobą ludzi mających pieniądze i doświadczenie z początkującymi i gołymi, ale pomysłowymi przedsiębiorcami, przyszedł do nas z USA. Na początku traktowany był jako ekscentryczny snobizm. Okazało się jednak, że anioły zadomowiają się u nas. Nic dziwnego — satysfakcja, nowe wyzwania, poczucie dobrze spełnionego obowiązku, a w dodatku na tym można zarobić.

Prawdziwy z niego anioł

Pan Robert ma 30 lat, jest menedżerem w międzynarodowej korporacji z branży IT. Jego zarobki są kilkunastokrotnie wyższe od średniej krajowej, więc może zainwestować spore kwoty, nie obawiając się o swój los. Ma liczne kontakty i ogromne doświadczenie. Wie, jak powinna działać firma, szczególnie na rynku IT.

Pan Robert jest też aniołem biznesu. Dlatego właśnie nie chce ujawniać swojej twarzy, nazwiska ani nazwy firmy, dla której pracuje. Nie ma się co dziwić, nikt nie chce mieć niechcianych podopiecznych.

— Zaproponowano mi 50 projektów rozkręcenia przedsiębiorstwa. Zdecydowałem się zaangażować w trzy z nich. Niestety dwa — ze względu na małość ludzi — okazały się klapą. Trzeci jednak działa do tej pory — mówi Robert.

Młodzi przedsiębiorcy, którym udało się nakłonić go do współpracy i wyłożenia kapitału, oszacowali, że na rozkręcenie ich firmy potrzeba kilka milionów złotych. Chociaż sam pomysł firmy był dobry, bez anioła biznesu prawdopodobnie przedsięwzięcie okazałoby się klapą. Pan Robert powstrzymał ich zapędy do wydawania pieniędzy (koszty były parę razy mniejsze, niż zakładali założyciele), dzięki czemu nakłady szybciej mogły się zwrócić.

— Zamiast kupować drogi sprzęt, skontaktowałem przedsiębiorców z ludźmi, którzy go im wynajęli. Oprócz tego sprowadziłem do firmy prawdziwych handlowców. Założyciele byli znakomici merytorycznie, ale nie mieli żyłki sprzedawcy — śmieje się.

Dzięki anielskiej pieczy firma znakomicie funkcjonuje i przyniosła panu Robertowi już kilkakrotne zyski.

Diabłom dziękujemy

Jaka jest przewaga inwestowania anioła biznesu nad inwestowaniem tradycyjnym — za pośrednictwem funduszy czy giełdy?

— Pomoc przy rozkręceniu od podstaw firmy może być nieco bardziej kłopotliwa i absorbująca. Jednak zyski, jeśli wszystko pójdzie dobrze, mogą być większe, a ponadto inwestor ma kontrolę nad swoimi pieniędzmi — wyjaśnia Wojciech Dołkowski, prezes Polskiej Sieci Aniołów Biznesu PolBAN.

Większość aniołów biznesu podkreśla, że kryterium zysku nie jest tutaj decydujące.

— Na pewnym etapie pieniądze przestają być najważniejsze. Człowiek chce wtedy zrobić coś nowego, nieszablonowego. Czasem chce komuś pomóc, spłacić dług, który zaciągnął od losu. A czasem taka rozkręcona firma może okazać się po prostu zabezpieczeniem przyszłości — aniołowie często mają jej pakiet kontrolny — tłumaczy pan Robert.

Aniołowie biznesu mają więc ogromną władzę. Jeśli wejdą w jakieś przedsięwzięcie, mogą odmienić życie początkującemu przedsiębiorcy. Jednak muszą pamiętać, że łatwo mogą go zniszczyć.

— Anioł biznesu musi być przede wszystkim dojrzałym biznesowo inwestorem i odpowiedzialnym człowiekiem. Musi być świadomy, że dla przedsiębiorcy firma jest często całym jego życiem. Zdarzały się wrogie przejęcia czy niespełnione obietnice będące powodem upadku przedsiębiorstwa. Na szczęście nam jak dotąd udało się tego uniknąć. Wszystkie start-upy bardzo dobrze się rozwijają — mówi Wojciech Dołkowski.

Trzy bazy projektów do wyboru i koloru

Aniołom biznesu coraz łatwiej znaleźć interesujące przedsięwzięcie. Wystarczy trochę poszperać.

W Polsce działają trzy „anielskie” organizacje: Polska Sieć Aniołów Biznesu PolBAN (www.polban.pl), Lewiatan Business Angels (www.lba.pl) i Śląska Sieć Aniołów Biznesu SilBAN (www.silban.pl). Liczba projektów ubiegających się o zainteresowanie anioła stale rośnie. Inwestorzy mają więc z czego wybierać. Żeby zostać aniołem biznesu, inwestor powinien zarejestrować się w jednej z organizacji. Da mu to możliwość wglądu do bazy projektów. Dokumenty, które powinny znaleźć się w każdej z takich ofert, to opis przedsięwzięcia, życiorysy kluczowych dla projektu osób, zarys biznesplanu oraz wysokość zapotrzebowania na kapitał. Są to zazwyczaj przedsięwzięcia o wysokim poziomie innowacyjności, głównie z branży IT, biotechnologii i medycyny.

okiem eksperta

Michał Olszewski

Lewiatan Business Angels

Dwa dobre

skutki dobrego uczynku

Anioły biznesu, czyli osoby z doświadczeniem w budowaniu firm i rozległymi kontaktami, mogą liczyć na bardzo wysoką stopę zwrotu z kapitału. Inwestorzy zrzeszeni w sieci mają dostęp do najlepszych, wyselekcjonowanych projektów. Przedsiębiorca uzyskujący wsparcie anioła może liczyć natomiast — w zamian za część udziałów w firmie — na pieniądze na rozwój, pomoc w podejmowaniu strategicznych decyzji oraz w nawiązywaniu kluczowych relacji z kontrahentami. Połączenie kapitału, kompetencji, dobrego pomysłu i wsparcia doświadczonego mentora to recepta na szybki wzrost wartości spółki i kilkunastokrotny zwrot kapitału w kilka lat. W USA inwestycje aniołów biznesu (ponad 20 mld dol. rocznie) są najważniejszym źródłem kapitału dla firm we wczesnej fazie rozwoju. Wydają na ten cel więcej niż fundusze venture capital.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane