Gomułka: RPP może obniżyć stopy procentowe w kwietniu

opublikowano: 2005-01-11 14:41

Rada Polityki Pieniężnej może w kwietniu obniżyć stopy procentowe o 25 pkt bazowych, a łączna skala redukcji wyniesie 50 pkt - uważa główny ekonomista PZU Stanisław Gomułka.

"Redukcja stóp będzie uzależniona od kształtowania się kursu złotego w I kwartale. Na razie zakładam, że spadek stóp procentowych wyniesie 50 pkt. i nastąpi w II kwartale i na początku III. Taka ścieżka stóp procentowych zakłada umiarkowaną aprecjację złotego (wzrost wartości - PAP)" - powiedział PAP Gomułka. Dodał, że "jeżeli (...) kurs zejdzie poniżej 4 zł za euro to (...) może nawet spowodować, że stopy spadną o więcej niż 50 pkt bazowych".

"Sądzę, że pierwsza obniżka stóp nastąpi w kwietniu, bo w marcu, ewentualnie w kwietniu może być zmiana nastawienia z neutralnego na łagodne" - dodał.

RPP w grudniu nie zmieniła stóp procentowych i utrzymała restrykcyjne nastawienie w polityce monetarnej.

W opinii Gomułki, w II kwartale inflacja spadnie do celu inflacyjnego RPP, czyli 2,5 proc. z 4,5 proc. w listopadzie.

Dodał, że do końca roku będzie kształtowała się w przedziale 2,5-3 proc.

Gomułka prognozuje, że wzrost gospodarczy w 2005 roku wyniesie 4,5 proc., a malejący wpływ eksportu netto zastąpi rosnąca rola inwestycji w środki trwałe.

"Prognoza wzrostu PKB bazuje na wzroście inwestycji. Zakładam, że inwestycje w środki trwałe wzrosną o blisko 10 proc. w tym roku. Inwestycje w zapasy powinny być mniejsze" - powiedział główny ekonomista PZU.

Gomułka uważa, że konsumpcja indywidualna będzie rosła w tempie około 3,7 proc., czyli na podobnym poziomie, jak w ostatnich dwóch latach.

Ekonomista uważa, że deficyt budżetu państwa w 2005 roku może być niższy o 5 mld zł od planowanego i wynieść 30 mld zł, natomiast w 2006 roku może obniżyć się do 25 mld zł.

"Jest możliwe wykonanie deficytu budżetu na poziomie około 30 mld zł i stworzenie budżetu na rok przyszły z deficytem około 25 mld zł" - powiedział.

"Nawet bez dużych inicjatyw gospodarczych wykonanie deficytu budżetu w 2006 roku na poziomie 25 mld zł wydaje mi się możliwe" - dodał.

W opinii Gomułki rząd jednak nie zdecyduje się na szybkie wejście do strefy euro, narażając się tym samym na dalszą aprecjację złotego i ryzyko spowolnienia wzrostu gospodarczego. Jego zdaniem, realistycznym terminem wprowadzenia euro w Polsce jest 2010 rok.

"Podejrzewam, że rozmowy, jakie za chwilę odbędzie rząd i NBP nie doprowadzą do ustalenia dat wejścia do strefy euro, bo NBP będzie się obawiał, że rozwój sytuacji fiskalnej nie będzie przebiegał tak dobrze, jak powinien, m.in. w związku z ryzykiem politycznym.

Spowoduje to, że wejście do strefy euro przesunie się co najmniej do roku 2010" - powiedział.

Spotkanie RPP i rządu w sprawie wejścia do strefy euro odbędzie się po 26 stycznia.

Gomułka prognozuje, że w perspektywie półtora roku złoty umocni się do 3,8 za euro i 2,5 za dolara w porównaniu z odpowiednio: 4,07 i 3,11 w poniedziałek.