Górnictwo zaczyna wychodzić na prostą
Wskaźniki finansowe górniczego sektora po trzech kwartałach dowodzą, że prawdopodobnie uda się osiągnąć wyniki prognozowane w programie naprawczym.
Wszystko wskazuje na to, że tym razem rząd nie pomylił się w ocenie możliwości wyciągnięcia z zapaści branży węglowej. Zgodnie z założeniami strategii restrukturyzacyjnej, górniczy sektor ma zamknąć ten rok stratą netto sięgającą 1,8 mld zł, czyli blisko dwukrotnie mniejszą niż na koniec roku ubiegłego. Do 30 września kopalnie osiągnęły wynik netto minus 1,2 mld zł. Spółki węglowe po raz pierwszy od wielu lat sprzedają swój towar z zyskiem. We wrześniu tego roku na tonie węgla kopalnie zarabiały 2,09 zł, podczas gdy rok wcześniej traciły 17,28 zł.
Bułeczki po Barbórce
W tym roku znacznie wolniej niż w poprzednim spadało zatrudnienie w branży. Od stycznia do końca września 1999 r. liczba pracowników sektora węglowego spadła z 206,39 tys. do 184,61 tys., czyli o 22,26 tys. osób. Natomiast przez dziewięć miesięcy tego roku z górnictwa odeszło 12,88 tys. ludzi i według danych Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa Węgla Kamiennego, pod koniec września w branży pracowało nieco ponad 160 tys. osób.
Zgodnie z rządowymi założeniami, do końca grudnia zatrudnienie powinno spaść do poziomu 148,3 tys. osób. Niewykluczone, że liczba ta pozostanie jedynie na papierze. Obecnie bowiem korzystanie z socjalnego pakietu nie jest wśród górników popularne. Środki na restrukturyzację zatrudnienia ponownie rozchodzić się będą jak ciepłe bułeczki dopiero od marca. Teraz pracownicy nie chcą odchodzić, by nie ominęły ich barbórkowe apanaże, trzynastki i czternastki.
Pieniądze z pakietu są coraz mniej popularne, bo 50 tys., które dostają górnicy, na długo nie wystarcza, a o pracę w regionie coraz trudniej. W czerwcu wskaźnik bezrobocia sięgnął w Polsce 13,4 proc., a na samym Śląsku bez pracy było 10,4 proc. osób.
Pętla długów
Na koniec września zobowiązania sektora sięgnęły aż 20,9 mld zł, a należności zaledwie 3,5 mld zł. Ale mogło być jeszcze gorzej. Przez cały ubiegły rok branży przybyło 4,75 mld zł długów, a przez dziewięć miesięcy 2000 roku „zaledwie” 525,1 mln zł. Do połowy roku kopalniom udało się wynegocjować umorzenie lub odroczenie zobowiązań na ponad 1,3 mld zł.
Zgodnie z rządową propozycją, restrukturyzacją zadłużenia zajmie się przede wszystkim Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Z obecnych siedmiu spółek węglowych pozostaną trzy. Dwie skupiające kopalnie, które rokują szanse przetrwania, i jedna, do której zostaną wniesione kopalnie będące lub przeznaczone do likwidacji. Ta ostatnia weźmie też sporo długów — szacunki mówią o przejęciu 3,3 mld zł zobowiązań. Tym dziwniejsze wydaje się to, że grupa, która miała zacząć funkcjonować około miesiąca temu, ten rok miała zamknąć zyskiem netto 1,2 mld zł. Wynik ten miałby brać się z zysków nadzwyczajnych, będących umorzeniem węglowych długów.
Na zmianie struktury górniczych spółek najbardziej straci ich administracja. Z zarządów i obsługujących je departamentów będzie musiało odejść blisko 600 osób, a koszty funkcjonowania węglowej administracji będą mniejsze o blisko 50 mln zł rocznie.
Katarzyna Jaźwińska