Górnicza ofensywa inwestycyjna

Jarosław Romanowski, dyrektor generalny ds. handlu i zabezpieczeń KGHM
11-04-2011, 00:00

Ubiegły rok był niezwykle łaskawy dla sektora górniczego. Wygenerowana łączna suma zysku firm zajmujących się wydobyciem surowców wyniosła ponad 50 mld dolarów. Jednak biorąc pod uwagę ceny metali i innych towarów znajdujące się obecnie na historycznych szczytach, ten rok może być jeszcze lepszy. Firmy górnicze nie przyglądają się korzystnej sytuacji z założonymi rękami i przez ostatnie dwa lata przeznaczały dużą część swoich zysków na rozwój kolejnych projektów, aby w dalszym ciągu korzystać z koniunktury.

Do inwestycji zachęca bardzo niska dynamika wzrostu produkcji górniczej surowców, która nie zawsze jest w stanie nadążyć za popytem. Niewielki przyrost mocy wytwórczych nie wynika z braku środków na inwestycje, bo tych firmy mają pod dostatkiem. Większym problemem jest uzyskanie pozwoleń na budowę, brak rozwiniętej infrastruktury czy mała dostępność maszyn górniczych. Dodatkowo najłatwiej dostępne rezerwy surowców powoli już się kończą. Teraz trzeba sięgać głębiej, do trudniejszych pod względem technologicznym pokładów, co wiąże się z poniesieniem znacznie większych kosztów. Co więcej, dzisiaj proces budowy kopalni trwa znacznie dłużej niż miało to miejsce jeszcze 10 czy 20 lat temu. Powyższe przeszkody nie zniechęcają przedsiębiorstw górniczych do przeznaczania większych środków na inwestycje, ponieważ dobre perspektywy dla surowców i związane z tym zyski powinny w pełni zrekompensować wyższy poziom ryzyka. O skali przyszłych inwestycji niech świadczy chociażby program podjęty przez największego producenta miedzi Codelco, który w ciągu 10 lat zainwestuje w nowe projekty 35 mld USD, czyli tyle samo co przez ostatnie 20 lat.

Z dużego napływu środków finansowych na rozwój projektów górniczych cieszą się lokalne społeczności. Rządy w krajach bogatych w złoża ustanawiają coraz większe podatki, a także zwiększają wymagania w stosunku do firm prowadzących wydobycie. Może się to jednak stać poważną blokadą dla dalszych inwestycji w tych krajach — dodatkowe daniny znacznie podnoszą koszty operacyjne. Sytuację starają się wykorzystać inne kraje, które do tej pory były mniej widoczne na surowcowej mapie świata, przykładowo Argentyna czy Filipiny. Rząd Argentyny powołał specjalny zespół złożony z ministrów, który szeroko promuje zasoby surowcowe swego kraju wśród inwestorów. Filipiny już mogą się pochwalić ogromnym napływem środków: według filipińskiego ministerstwa górnictwa w 2010 roku inwestycje w sektorze górniczym wyniosły 955,85 mln USD, a w tym roku kwota ma przekroczyć 1 mld USD.

W ostatnich kilku latach, firmy wydobywcze znacząco zredukowały poziom zadłużenia, wyciągając wnioski z lekcji w 2008 i 2009 roku. Obecnie strategia inwestowania w nowe projekty powraca do stanu sprzed kryzysu. Apetyt na ryzyko zarówno ze strony firm górniczych, jak i inwestorów powoli się normalizuje. Realizowane obecnie projekty są w co najmniej 50 proc. finansowane długiem. Według firmy konsultingowej Ernst and Young już w 2009 roku na inwestycje górnicze na świecie przeznaczone zostało 113,7 mld USD. Możemy się jednak spodziewać, że inwestycje w kolejnych latach będą jeszcze większe.

Jarosław Romanowski

dyrektor generalny ds. handlu i zabezpieczeń KGHM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Romanowski, dyrektor generalny ds. handlu i zabezpieczeń KGHM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Górnicza ofensywa inwestycyjna