Gorzkie bankructwo słodkiej spółki

Syndyk ZWC Miś zarejestrował prawie 20 mln zł wierzytelności. Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej

Historia Zakładów Wyrobów Cukierniczych Miś sięga 1956 r. Zaczynały od wafli i lizaków, a ich flagowym produktem przez lata były pianki w czekoladzie. Słodki Miś nie wytrzymał jednak konfrontacji z wolnorynkową rzeczywistością. Jeden z największych pracodawców w Obornikach Śląskich przez ostatnie lata nie płacił kontrahentom, a długi urosły do takich rozmiarów, że spółka nie była ich w stanie obsługiwać. W efekcie w grudniu 2016 r. spółka ogłosiła upadłość. Syndyk kończy sporządzać listę wierzytelności, która na razie opiewa na 19,8 mln zł.

Zobacz więcej

BRANŻA WRAŻLIWA NA REPUTACJĘ: Tomasz Filipek, partner Horizon Equity, działa w branży, w której bardzo ważna jest reputacja. Każda udana transakcja sprzedaży aktywów z portfela funduszu buduje jego markę wobec inwestorów i zwiększa szanse na pozyskanie kolejnych pieniędzy. Fot. Marek Wiśniewski

„Zadłużenie ZWC Miś jest ogromne. Na dzień złożenia wniosku o upadłość łączna kwota zobowiązań handlowych i finansowych spółki wyniosła 22,1 mln zł, podczas gdy majątek spółki, stanowiący nieruchomość gruntową zabudowaną, został wyceniony dotychczas na kwotę 4,9 mln zł. Przed ogłoszeniem upadłości w stosunku przeciwko ZWC Miś toczyło się ok. 100 postępowań sądowych o zapłatę należności na rzecz kontrahentów. Obecnie większość z nich została zawieszona z uwagi na fakt ogłoszenia upadłości” — napisała Anna Łukaszun, syndyk Misia, w oświadczeniu dla „PB”. Miś nie prowadzi działalności od marca 2017 r. „Z uwagi na skrajnie trudną sytuację spółki, brak stałych zamówień rynkowych, które umożliwiłyby kontynuowanie prowadzonejdziałalności na poziomie rentowności, duże koszty utrzymania nieruchomości oraz awaryjność urządzeń, syndyk został zmuszony do zakończenia produkcji i wdrożenia procedury zwolnień grupowych” — napisała syndyk. W momencie ogłoszenia upadłości w Misiu pracowały 122 osoby.

Hojny Miś

ZWC Miś przeniosły dwa lata temu prawie cały majątek na rzecz spółki ZWC Produkcja, która również jest w upadłości. Ta druga spółka została wpisana do KRS 26 sierpnia 2015 r. Większość ruchomości należących do ZWC Miś otrzymała zaledwie kilka dni później, 31 sierpnia 2015 r. Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników ZWC Produkcja podwyższyło kapitał zakładowy spółki o 495 tys. zł do 500 tys. zł. Nowe udziały objęły ZWC Miś w zamian za aport w postaci zorganizowanej części przedsiębiorstwa obejmującego wszystkie materialne i niematerialne składniki majątku. Aport objął majątek produkcyjny o wartości 5,8 mln zł, surowce o wartości ponad 800 tys. zł, opakowania o wartości 1,7 mln zł i umowy cywilno-prawne o wartości 8,4 mln zł. NWZ Produkcja podjęły uchwałę, że nadwyżka wkładu niepieniężnego Misia o wartości 7,8 mln zł zostanie przekazana na kapitał zapasowy spółki. Kolejną powiązaną spółką był warszawski Bestsellers, obecnie również w upadłości, który działał jako pośrednik handlowy Misia. Bestsellers posiadał większość udziałów Misia, pomiędzy tymi dwiema spółkami zachodziły też powiązania osobowe — część osób wchodziła w skład zarządu obu podmiotów.

Przed ogłoszeniem upadłości ZWC Miś udzieliły Bestsellersowi pożyczki w kwocie 1,6 mln zł i uregulowały jego koszty wartości prawie 300 tys. zł. Syndyk ZWC Miś zgłosił te wierzytelności wraz z odsetkami w postępowaniu upadłościowym Bestsellersa. — Wygląda na to, że założenie ZWC Produkcja i Bestsellers było elementem pewnego rodzaju restrukturyzacji. Jedna spółka miała zająć się produkcją, natomiast druga dystrybucją. Miały wykonywać swoją działalność jako spółki podporządkowane wyłącznie na potrzeby ZWC Miś. W teorii brzmi dobrze, niestety restrukturyzacja tego typu nie była w stanie zniwelować 20-milionowego zadłużenia — mówi Anna Łukaszun. Powody bankructwa zakładu z 65-letnią tradycją wyjaśnia prokuratura.

— Prokuratura Rejonowa w Trzebnicy prowadzi postępowanie w sprawie wyrządzenia spółce ZWC Miś szkody majątkowej w znacznych rozmiarach. Śledztwo wszczęte zostało postanowieniem z dnia 22 grudnia 2016 r. — mówi Małgorzata Klaus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Nadzieja na horyzoncie

Właścicielem Misia jest fundusz Horizon Equity, który kupił spółkę w 2013 r. Była w trudnej sytuacji finansowej, ale fundusz zapowiadał restrukturyzację i rozwój poprzez wprowadzenie nowoczesnych opakowań i linii produktowych oraz eksport. Mowa była nawet o potencjalnych akwizycjach. Z informacji „PB” wynika, że rok temu Horizon prowadził zaawansowane rozmowy w sprawie sprzedaży aktywów Misia. Z negocjacji jednak nic nie wyszło, a kilka miesięcy później sąd ogłosił upadłość spółki.

Przedstawiciele funduszu nie odpowiedzieli na nasze pytania o Misia.

„Zainteresowanie zakupem przedsiębiorstwa upadłej spółki jest duże. W najbliższym czasie syndyk planuje rozpoczęcie negocjacji dotyczących ceny i warunków przejęcia. Z uwagi na konieczność zaspokojenia wierzycieli, decydującym kryterium będzie cena. Lokalnym władzom i społeczności nie są obojętne dalsze losy jednego z największychzakładów pracy w tym rejonie i sposobu zagospodarowania terenu znajdującego się niemal w centrum Obornik Śląskich. Syndyk zamierza te kryteria uwzględnić w prowadzonych rozmowach. Optymalnym scenariuszem byłoby wyłonienie inwestora, który byłby zainteresowany prowadzeniem działalności w tym samym miejscu i dałby zatrudnienie mieszkańcom” — napisała syndyk w oświadczeniu dla „PB”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gorzkie bankructwo słodkiej spółki