Z powodu pracowników oglądających w godzinach pracy transmisję z piłkarskich mistrzostw świata, gospodarka brytyjska poniesie straty w wysokości 4 mld funtów - ocenia firma prawnicza Brabners Chaffe Street (BCS), specjalizująca się w prawie pracy i stosunkach pracowniczych.
Za podstawę obliczeń przyjęto godzinną stawkę płacy w wysokości 12,5 funta wobec ustawowego minimum wynoszącego 5,05 funta. Przyjęto założenie, iż połowa męskiej siły roboczej będzie przez co najmniej godzinę śledzić rozgrywki transmitowane w tym roku na internetowym portalu BBC zaniedbując w tym czasie obowiązki.
W związku z tym BCS radzi swoim klientom-pracodawcom, by jeszcze przed inauguracją mistrzostw ustalili i ogłosili pracownikom, co uważają za dopuszczalne zachowanie w okresie piłkarskich rozgrywek, a co nie, lub też, by przypomnieli jaka jest ich polityka w odniesieniu do pracowników wykorzystujących systemy IT do celów prywatnych.
BCS uważa swoją wycenę ogólnych strat dla brytyjskiego biznesu za konserwatywną. Podkreśla, iż pracownicy nawet nie nie oglądający transmisji z MŚ w czasie, w którym są opłacani przez pracodawcę, będą mniej wydajni, ponieważ trudniej będzie im się skupić. Ponadto będą chcieli mieć najświeższe informacje o innych drużynach.
"Absencja będzie równie wielkim problemem, co w poprzednim mundialu w 2002 roku. Niebezpieczeństwo polega na tym, iż pracodawcy dojdą do przekonania, iż tak długo jak pracownicy siedzą za swoimi biurkami, to problem nie istnieje" - powiedział agencji PA News Joe Shelston z BCS.
Shelston przestrzega przed analogiami z poprzednimi mistrzostwami wskazując, iż internetowych stron i czatów nastawionych na rozrywkę jest obecnie nieporównywalnie więcej. Z tego powodu widzi potrzebę określenia przez pracodawców, co uchodzi pracownikom, a co nie.