Gospodarka golfem stoi

Gdyby Polacy zaczęli grać w golfa, to minister Jacek Rostowski miałby mniej problemów z dziurami budżetowymi. Sunąca po trawie piłeczka przynosi krocie

Grupa facetów spaceruje po trawniku, uderzając od czasu do czasu małą, białą piłeczkę. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda — tak wielu ludzi wyobraża sobie golfa. Agencja Bloomberg twierdzi jednak, że dla wielu osób golf jest nałogiem lub wręcz religią. Można stukać się w głowę na widok elegancko ubranych panów z kijami, ale jednemu nie sposób zaprzeczyć: golf jest potężną maszynką do robienia pieniędzy. Wielkich pieniędzy. Konkretne liczby? Bloomberg podaje, że według danych firmy badawczej SRI International, około 26 mln amerykańskich graczy wygenerowało w 2011 r. przychody rzędu… 69 mld USD. A gdyby wziąć pod uwagę wpływ golfa na inne branże, w tym np. turystykę, finansowy zastrzyk, jaki golfiści aplikują gospodarce, to aż 177 mld USD. Lepiej więc dwa razy się zastanów, zanim stwierdzisz, że uderzanie kijem małej piłeczki jest śmieszne. Szał wokół gry dla miłośników chodzenia po trawie — rozkręcony na skalę USA — mógłby rozpędzić niejedną gospodarkę.

Zobacz więcej

SPORT TO BIZNES: O to, aby golf zyskał na znaczeniu w Polsce, a przy okazji wsparł rozwój rodzimej gospodarki, zabiegają Jarosław Sroka (na zdj. drugi z lewej), prezes PGA Polska, organizacji zrzeszającej zawodowych golfistów i instruktorów, członek zarządu Kulczyk Investments, Marek Michałowski (na zdj. pierwszy z lewej), szef Polskiego Związku Golfa zrzeszającego amatorów, a wcześniej prezes Budimeksu oraz Paweł Olechnowicz (pierwszy z prawej), prezes Grupy Lotos (sponsora zawodów Lotos Polish Open), w wolnym czasie zapalony golfista. [FOT. ARC]

Do czego doprowadziło Amerykanów golfowe szaleństwo? W samych Stanach Zjednoczonych jest prawie 16 tys. pól golfowych i trwa budowa ponad 75 kolejnych. Projekty w trakcie realizacji przynoszą gospodarce ponad 500 mln USD, a inwestycje w istniejące kluby — 1,6 mld USD. Kluby golfowe często otoczone są domami, nierzadko rezydencjami, które na rynku nieruchomości cieszą się szczególnym powodzeniem — ten rynek wart jest 4,7 mld USD.

Pola golfowe razem z wieloma usługami towarzyszącymi, wszystkimi opłatami, restauracjami i szkółkami, wygenerowały — według SRI — 30 mld USD. Dobrym biznesem są też golfowe ciuchy, sprzęt do gry, a nawet płyty DVD z kursami gry. Amerykanie wydali dwa lata temu na takie gadżety 2,1 mld USD. Osobną kategorią są kije golfowe, piłeczki i torby, na które przeznaczono 3,5 mld USD. Golfiści lubią też podróżować i testować nowe pola. W 2011 r. gracze zdecydowali się w sumie na ponad 155 mln podróży związanych z grą w golfa. Turystyka golfowa przyniosła gigantyczne wpływy, bo ponad 20 mld USD. Fani golfa lubią także brać udział w charytatywnych turniejach, których w badanym roku zorganizowano 140 tys. Podczas tych imprez zebrano prawie 4 mld USD. Na deser najlepsze, czyli zarobki. Dwa lata temu w branży golfowej zatrudnione były 2 mln osób, które zarobiły łącznie 55,6 mld USD. Spora część tej sumy trafiła oczywiście do kieszeni profesjonalnych zawodników, ich zaplecza technicznego, operatorów pól golfowych i działaczy.

„Golf Digest” podaje, że komisarz cyklu PGA Tour wynegocjował sobie nowy kontrakt, który gwarantuje mu zarobki rzędu 5 mln USD rocznie. Bloomberg udowadnia, że golf daje świeży oddech amerykańskiej gospodarce, a 26 mln zapaleńców ma spory wkład w PKB. Pytanie, co by było, gdyby nagle połowa polskiego narodu powędrowała z kijami na trawnik. Podstawowy zestaw kijów dla początkującego gracza to wydatek rzędu 1 tys. zł. To nie aż tak dużo, ale… futbolówka jest znacznie tańsza. No i mamy już Orliki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu