Gospodarka może przyspieszyć dopiero w 2016 r.

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 05-11-2014, 00:00

Przygasł optymizm Komisji Europejskiej. Tnie prognozy dla Polski, ale spowolnienie to nie nasza wina.

Ekonomiści przyglądający się polskiej gospodarce dzielą się obecnie na dwa obozy: tych, którzy uważają, że dołek koniunktury jest tylko chwilowy i w przyszłym roku gospodarka przyspieszy, oraz tych, którzy sądzą, że spowolnienie jest trwałe i gospodarka będzie dalej zwalniać. Do wczoraj Komisja Europejska (KE) zaliczała się do pierwszego obozu — optymistów: prognozowała, że PKB Polski wzrośnie w 2014 r. o 3,2 proc., a w 2015 r. przyspieszy do 3,4 proc. Analitycy z Brukseli przeszli jednak do grupy pesymistów. Obecnie sądzą, że gospodarka spowolni do 3 proc. w 2014 r. i do 2,8 proc. w 2015 r. Pogorszenie perspektyw dla naszej gospodarki swoje źródło ma za granicą — popyt zewnętrzny spada i to psuje koniunkturę w kraju.

„Polski eksport słabnie i będzie słabł, głównie z powodu napięć za wschodnią granicą oraz słabego popytu ze strefy euro. Przez to spowalniać będzie dynamika krajowych inwestycji prywatnych” — tłumaczą analitycy KE.

Ich zdaniem, przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce będzie widoczne dopiero w 2016 r. Wtedy wygasną napięcia na Wschodzie, ożywienia dozna popyt zagraniczny, a także na dobre rozkręcą się fundusze unijne na lata 2014-20. To będzie wspierać krajowe inwestycje, które staną się głównym motorem rozwoju. „Postępujące ożywienie akcji kredytowej, wspomagane przez niski koszt finansowania [niskie stopy procentowe NBP — red.] będą wspierały inwestycje prywatne w Polsce, a uruchomienie nowych projektów finansowanych z UE będzie nakręcało inwestycje sektora publicznego” — argumentują analitycy KE.

Na szczęście nawet ta dość pesymistyczna wizja KE zakłada, że sytuacja na polskim rynku pracy pozostanie korzystna. Stopa bezrobocia (liczona według unijnej metodologii) będzie konsekwentnie spadać. Na koniec 2014 r. wyniesie 9,5 proc. (wobec 10,3 proc. na koniec 2013 r.), w kolejnym roku spadnie do 9,3 proc., a na koniec 2016 r. wyniesie 8,8 proc.

„Rynek pracy będzie korzystał na relatywnie wysokim wzroście gospodarczym, jaki utrzyma się w Polsce w najbliższych latach” — twierdzą analitycy KE.

Trzeba bowiem mieć świadomość, że z perspektywy KE nawet po obniżce prognoz Polska jest okazem zdrowia. W Unii Europejskiej lepszą prognozę na 2015 r. ma tylko pięć państw, w tym odbijające się od dna po kryzysie Grecja i Irlandia oraz malutkie gospodarki Litwy, Łotwy i Malty. Z czołówki najszybciej rosnących gospodarek UE nie wychodzimy już zresztą od dekady.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane