Słońce, biomasę, wodę i wiatr mamy w zasięgu ręki. Odnawialne źródła energii mogą zdominować energetykę. Ale kiedy?
Zwiększenie wykorzystania źródeł energii odnawialnej to jedno z podstawowych założeń polityki energetycznej Polski do 2030 r. Stosunkowo młoda jest u nas gospodarka energią wiatru. Pierwsza profesjonalna farma z wiatrakami powstała na wybrzeżu w 1999 r. Rząd chce , by w 2010 r. elektrownie wiatrowe wytwarzały ponad 2 proc. krajowej energii.
Budżet Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na dofinansowanie przedsięwzięć z zakresu odnawialnych źródeł energii w latach 2009-12 to 1,5 mld zł. Z tego w 2009 r. mamy wydać 750 mln zł. Firmy mogą się starać o dofinansowanie, jeśli wartość przedsięwzięcia jest nie mniejsza niż 10 mln zł. Można też korzystać z pieniędzy unijnych.
— Według Polskiego Stowarzyszenia Energii Wiatrowej dyskusyjne jest planowane ograniczenie wsparcia dla inwestycji wiatrowych powyżej 10 MW. Możemy ograniczyć powstawanie dużych farm, a na nich powinno nam zależeć — uważa Tomasz Konik, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.
A to nie jedyny problem.
— Rozważane zmiany w prawie budowlanym mogą sprawić, że inwestycje w elektrownie wiatrowe będą nieopłacalne. Miałyby prowadzić do opodatkowania dwuprocentowym podatkiem od nieruchomości całej wartości elektrowni wiatrowej. Szacuje się, że wzrost podatków może być nawet pięciokrotny — mówi Tomasz Konik.
A jak jest z kredytami bankowymi? Ich przyznanie zależy od zdolności kredytowej przedsiębiorcy i możliwości zabezpieczenia spłat.
— Podstawową formą zabezpieczenia jest przewłaszczenie elektrowni na rzecz banku do czasu całkowitej spłaty kredytu. Elektrownia wiatrowa pozostaje własnością inwestora choć jest związana z gruntem — nie przechodzi na własność jego właściciela. Inwestor może zatem nią rozporządzać, w tym przewłaszczyć na zabezpieczenie kredytu bankowego — wyjaśnia Daniel Zdrojewski, radca prawny i wspólnik w kancelarii Babiaczyk, Skrocki i Wspólnicy.
Elektrownia wiatrowa pow-staje średnio przez około trzy lata. Ale budowa trwa trzy miesiące. Resztę zajmuje zdobycie pozwoleń, planów zagospodarowania przestrzennego itp.
— Gminy powinny mieć obowiązek sporządzenia dla ich całego terenu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i aktualizacji studiów. Pozwoliłoby to skrócić proces inwestycyjny o połowę — uważa Mirosław Babiaczyk, starszy partner w kancelarii Babiaczyk, Skrocki i Wspólnicy.