GOSPODARKA URWAŁA SIĘ JUŻ Z POLITYCZNEJ SMYCZY...

Aleksandra Gieros
30-05-2000, 00:00

GOSPODARKA URWAŁA SIĘ JUŻ Z POLITYCZNEJ SMYCZY...

Rządowe przesilenie wywoła tylko chwilowy niepokój wśród inwestorów i finansistów

SZCZĘŚCIE W NIESZCZĘŚCIU: W poniedziałek przestała obowiązywać zasada, że warunkiem stabilności kursu złotego jest osobisty udział Leszka Balcerowicza w rządzie. fot. Grzegorz Kawecki

Kryzys w koalicji nie powinien zdestabilizować polskiej gospodarki — twierdzą zgodnie ekonomiści. Możliwe jednak, że decyzja Unii Wolności o wyjściu z rządu zachwieje na moment polską giełdą, kursem złotego i powstrzyma inwestorów zagranicznych.

Dymisja pięciu unijnych ministrów i czterech wiceministrów wpłynęła wczoraj na biurko premiera Jerzego Buzka. Premier rezygnacji nie przyjął.

— Dopóki nie zostanie zaproponowane jasne rozwiązanie polityczne, od członków rządu wymagam pełnej odpowiedzialności za państwo i wzniesienia się ponad interesy partyjne — tak umotywował wczoraj swoją odmowę przyjęcia unijnych dymisji premier.

Tymczasem liderzy UW zaznaczają, że są gotowi do rozmów z AWS pod warunkiem, że zapewni ona poparcie dla najważniejszych ustaw w Sejmie.

Chwilowa nerwowość...

— Na krótką metę, cokolwiek dzieje się w polityce wywołuje wśród inwestorów nerwowość, a to nie służy gospodarce. Jednak w dłuższej perspektywie wszystko zależy od tego, jak inwestorzy ocenią szanse na stabilizację. Ważna będzie ocena stabilności nowego układu, intencje liderów i szanse na realizację reform. Gdyby premierem nowego rządu został Bogusław Grabowski, to nie mam wątpliwości, że skończy się okres pewnego dryfu, jaki teraz obserwujemy — uważa profesor Witold Orłowski z NOBE.

Według Bogdana Wyżnikiewicza z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, może dojść do chwilowego zachwiania kursu złotego i spadku cen akcji. Jednak taki efekt będzie krótkotrwały.

Destabilizacji na dłuższą metę nie boją się też przedsiębiorcy.

— Poważni inwestorzy traktują procesy zmian i transformacji w polskiej gospodarce jako nieodwracalne. Także zmiany w koalicji rządowej raczej nie wpłyną na decyzje podejmowane przez stabilnych, długoterminowych inwestorów, a kwestia ryzyka politycznego nie ma dla nich specjalnego znaczenia. Nieco inne podejście mogą mieć natomiast zagraniczne firmy, które planują wejście na polski rynek lub inwestują krótkoterminowo — uważa Jan Guz z zarządu Netii.

...czy ryzyko

Większość ekspertów uspokaja, że kryzys koalicyjny nie będzie postrzegany przez zagranicznych inwestorów jako dodatkowe ryzyko polityczne.

— Tego typu sytuacja zmniejsza zaufanie inwestorów zagranicznych. Nie jest to jednak jeszcze ryzyko polityczne. Takie sytuacje są normalne w demokratycznych państwach. We Włoszech zmiany rządu zdarzają bardzo często. Gospodarka polska jest dzięki Leszkowi Balcerowiczowi tak mocno osadzona, że nawet gdyby ktoś chciał to zmienić, miałby trudności — uważa Bogdan Wyżnikiewicz.

Ryszard Kardasz, prezes Huty Stalowa Wola, uważa, że polskiej gospodarce wciąż nieobce jest zjawisko politycznego ryzyka. Podkreśla on, że potencjalni inwestorzy, zainteresowani prywatyzacją HSW czy spółek z holdingu, olbrzymią wagę przykładają do politycznej stabilności.

— Obecnemu rządowi udało się wprowadzić cztery ważne dla gospodarki reformy. Ważne jest także wdrożenie programów naprawczych i prywatyzacyjnych dla zbrojeniówki, hutnictwa czy górnictwa. Przyszli ministrowie powinni kontynuować prace rozpoczęte przez koalicję AWS i Unii — twierdzi.

Tadeusz Soroka, prezes Dae-woo TU, również uważa, że koalicja AWS i UW wprowadziła wiele bardzo potrzebnych reform gospodarczych. Podkreśla równocześnie, że niemało było błędów politycznych w ich realizacji.

— Polityczne animozje najdotkliwiej odbiły się na reformie administracji. Z kolei błędy w reformie ubezpieczeń społecznych wynikają m.in. z tego, że koalicja wprowadzała ją w dużym pośpiechu, nadrabiając stracony czas poprzedniego rządu, który z naprawą gospodarki wstrzymywał się przed wyborami — dodaje.

Era kontynuacji

Uważa on też, że reformatorskiej machiny nie da się już zatrzymać, a następców obecnego rządu czeka kontynuacja. A UW najpóźniej za miesiąc wróci do rządu. O tym, że problem powinien się rozwiązać w ciągu 1-2 tygodni, przekonani są również Bogdan Wyżnikiewicz i Witold Orłowski.

Tym bardziej że wiele jeszcze zostało do zrobienia. Na rozwiązanie czeka kwestia reformy podatkowej, przeprowadzenie reprywatyzacji i kontynuacja procesów prywatyzacyjnych.

— Wszystko zależy od tego, jak długo ta sytuacja potrwa oraz czy nowy układ polityczny będzie w stanie przyjąć sensowny budżet na przyszły rok. Uważam, że maksymalny deficyt budżetowy, na jaki Polska może sobie pozwolić, nie powinien przekroczyć 1,5 proc. produktu krajowego brutto. To może się udać tylko wówczas, gdy politycy zdołąją zrezygnować z takich kosztownych rozwiązań, jak na przykład zerowy podatek VAT w rolnictwie czy powszechne uwłaszczenie — mówi Jeremi Mordasewicz, wiceprezes Business Centre Club.

Tymczasem według Krzysztofa Stupnickiego, prezesa ING Asset Management, ryzyko polityczne zależy de facto od tego, czy uda się utrzymać koalicję, czy też AWS będzie zmuszona utworzyć rząd mniejszościowy.

W ostatnim przypadku zdecydowanie zwiększyłoby się ryzyko polityczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Gieros

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / GOSPODARKA URWAŁA SIĘ JUŻ Z POLITYCZNEJ SMYCZY...