Wilbo znajduje się dziś w czołówce najmocniej drożejących papierów na GPW. Mankamentem są jednak niewielkie obroty, które o godzinie 14.30 sięgają dopiero 1,4 mln zł. To oznacza, że spółką nie są na razie zainteresowani duzi akcjonariusze. Eksplozję kursu wywołali indywidualni gracze.
"Kupuj plotki, sprzedawaj fakty" - na razie inwestorzy realizują pierwszą część znanego giełdowego powiedzenia. Na rynku huczy od plotek na temat podmiotów rzekomo zainteresowanych przejęciem Wilbo. Jako potencjalnych kupców wymienia się Jago i Graala.
Za pierwszą ze spółek przemawia fakt powołania Wojciecha Antkowiaka - byłego członka zarządu Wilbo (jeszcze wcześniej był związany z Graalem) - na prezesa Jago. Z kolei Graal, który w weekend poinformował o kupnie 51 proc. udziałów spółki Agro-Fish za 4 mln zł - myśli o kolejnych akwizycjach spółek, wielkością porównywalnych do samego siebie. Inwestorzy oczami wyobraźni zobaczyli fuzję z Wilbo. ASZ
