GPW: Indeksy nurkują coraz głębiej

Artur Szymański
opublikowano: 2004-04-29 14:02

Przewaga podaży na czwartkowej sesji jest bezdyskusyjna. Popyt nie ma siły przeciwstawić naporowi sprzedających. Mocno tanieją największe spółki.

Rynek bierze przykład ze spadków na rynkach zagranicznych, ale przecena w Warszawie jest dwukrotnie wyższa niż na parkietach Eurolandu. Po kiepskim początku notowań, które przyniosło wybicie się z konsolidacji nastąpiło względne uspokojenie, ale było to tylko preludium do dalszego nurkowania.

Rynek w dół najsilniej ciągnie KGHM. Papiery miedziowego kombinatu spadają wraz z taniejąca miedzią, ale analitycy rynku metali coraz głośniej mówią, że ceny surowca spadły „aż nadto”. Możliwy jest jednak głębszy spadek ceny miedzi, bo premier Chin zapowiedział schłodzenie gospodarki Państwa Środka, które jest największym odbiorcą metalu.

Nieźle trzymał się PKN Orlen do czasu aż Fitch podał, że umieścił rating Orlenu na liście obserwacyjnej z możliwością obniżki. Ta część funduszy, kótra nie wiedziała o tym wcześniej przystąpiła do sprzedaży papierów płockiej spółki. W efekcie mamy kolejną falę masowej wyprzedaży większości spółek, która sprowadziła WIG20 na nowe minima.

Z pozostałych dużych spółek nieźle się trzyma BPH. To zasługa lepszych od oczekiwań wyników za I kwartał. Zysk netto grupy Banku BPH wyniósł 162 mln zł wobec 104 mln zł rok wcześniej. Analitycy oczekiwali zysku rzędu 150 mln zł. Zgodnie z rynkiem tracą BA CA i TP SA. Bank Austria Creditanstalt podał wyniki zgodne z oczekiwaniami, a przychody Telekomunikacji okazały się nieznacznie wyższe od prognoz specjalistów.

Na szerokim rynku znów szaleje kurs Manometrów. Papiery drożały w pewnym momencie o 100 proc. Z dnia na dzień rosną obroty walorami spółki, co znaczy, że do gry włączają się kolejni inwestorzy. To już nie jest nawet ryzyko – to ryzykanctwo, które skończyć może się bardzo boleśnie, jak spiralę wzrostu postanowią opuścić ci, którzy ją rozkręcili.