GPW MUSI W KOŃCU ODBIĆ SIĘ W GÓRĘ

Bednarz Ewa, Sulejewski Artur, Stasiuk Tadeusz, Furman Tomasz
21-10-1999, 00:00

GPW MUSI W KOŃCU ODBIĆ SIĘ W GÓRĘ

Analitycy wierzą, że WIG nie spadnie poniżej 14 tys. punktów, a rynek czeka hossa

BĘDZIE DOBRZE: Wiesław Rozłucki, prezes GPW, ma powody do niepokoju. Analitycy uspokajają: teraz czas na wzrosty. fot. Borys Skrzyński

Mimo fatalnych nastrojów inwestorów, huśtawek indeksów, ogólnej tendencji spadkowej, której nie pomagają publikowane wskaźniki makroekonomiczne, analitycy giełdowi są dobrej myśli. Ich zdaniem, już w niedługim czasie nastąpi przesilenie, po którym giełda pójdzie w górę.

Giełda szykuje się teraz na przyjęcie oferty publicznej Polskiego Koncernu Naftowego. Zdaniem analityków, to może być przełomowy moment na rynku kapitałowym.

— Osobiście jestem optymistą i widzę spore szanse na powrót optymizmu na parkiet. Pewne nadzieje można szczególnie wiązać z ofertą PKN. Dużo jednak zależeć będzie od ceny akcji, jaką ustali MSP. Jeśli jej poziom będzie atrakcyjny, to należy oczekiwać powrotu na nasz rynek zagranicznych inwestorów. Przy obecnym poziomie obrotów, ich obecność może praktycznie zagwarantować wzrost cen akcji. Są one zresztą na tak niskim poziomie, że po wyklarowaniu się obecnej sytuacji inwestorzy mogą przystąpić do zakupu przecenionych papierów. Jest to jednak perspektywa średnioterminowa, obejmująca najbliższe pół roku — uważa Roman Sosnowski, doradca inwestycyjny WBK AIB Asset Management.

Gra na zwłokę

Jego zdaniem, w grudniu na rynkach wschodzących, w tym w Warszawie, pojawić się mogą także spekulacyjne fundusze inwestycyjne, grające pod efekt roku 2000. Polska postrzegana jest przez nie jako kraj w miarę bezpieczny (paradoksalnie dzięki naszemu zapóźnieniu technologicznemu) i dlatego mogą traktować inwestycje w walory polskich spółek jako zyskowne, a równocześnie niezbyt ryzykowne.

Dodatkowy doping stanowić także mogą poprawiające się wskaźniki makroekonomiczne, w tym przede wszystkim wzrost gospodarczy, mogący sygnalizować wychodzenie z dołka powstałego po rosyjskim kryzysie.

— Nie można wykluczyć, że czeka nas jeszcze spadek WIG-u o około 1000 punktów, jednak mimo tego giełda powinna kontynuować trzecią falę hossy rozpoczętą na jesieni ubiegłego roku — dodaje doradca WBK AIB AM.

To już chyba dno

— W moim przekonaniu GPW osiągnęła dno, ewentualnie jest ono już bardzo blisko. Optymizm powinien więc niebawem powrócić na parkiet. Prawdopodobieństwo wystąpienia wzrostów będzie się zwiększać, o ile na rynek zaczną docierać pozytywne informacje na temat kondycji polskiej gospodarki — uważa Artur Bobołowicz, doradca inwestycyjny DM BSK.

— Już naprawdę w niedługim czasie powinno dojść do odwrócenia negatywnego trendu, jaki od lipca utrzymuje się na GPW. W najgorszym wypadku utrzymanie tego trendu grozi nam jeszcze przez kilka miesięcy, ale nie wierzę w spadek WIG-u poniżej poziomu 14 tys. punktów — mówi Marcin Sadlej, dyrektor departamentu analiz i doradztwa inwestycyjnego w CDM Pekao SA.

Tomasz Krysztofiak, zarządzajacy portfelem TFI Korona, też dołącza do grona optymistów:

— Długoterminowy trend spadkowy jest mało prawdopodobny. Wszyscy dookoła twierdzą, że dopiero w styczniu sytuacja na rynku ulegnie widocznej poprawie. Wbrew tym opiniom uważam, że także w listopadzie i grudniu nie będzie będzie tak źle, jak przewidują to niektórzy analitycy. Wszyscy, którzy mieli wycofać się z giełdy już to zrobili, teraz mogą tylko wrócić. Rynkowi będzie służył również wzrost produkcji — twierdzi Tomasz Krysztofiak.

Kolejka kupujących

— Nagromadzenie negatywnych wiadomości fundamentalnych w sytuacji silnego wyprzedania rynku sugeruje bliskość silnego wsparcia. Brak wyraźnej presji strony podażowej potwierdzają niskie obroty na rynku podstawowym. W tej sytuacji w najbliższych tygodniach oczekiwać można wyraźniejszego niż do tej pory uaktywnienia popytu, dzięki czemu WIG powinien przekroczyć wyraźnie poziom 15 500 pkt, gdzie znajduje się spadająca średnia ruchoma z 45 sesji — komentuje Sławomir Kłusek, analityk Staropolskiego Domu Maklerskiego.

Jego zdaniem, problem roku 2000 może mieć znaczenie głównie dla zagranicznych inwestorów instytucjonalnych.

— W tej sytuacji sądzę, że paradoksalnie o wiele bezpieczniejsze może być kupno spółek z rynku równoległego, na którym aktywni są głównie inwestorzy krajowi. Warto zauważyć, że w ostatnich dniach pojawiły się komunikaty o zwiększaniu udziałów w spółkach o niewielkiej kapitalizacji przez dotychczasowych akcjonariuszy. Ponadto po raz pierwszy w historii WGPW niektóre spółki z rynku równoległego trafiły niedawno do obrotu w systemie notowań ciągłych, dzięki czemu poprawi się ich płynność — dodaje Sławomir Kłusek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bednarz Ewa, Sulejewski Artur, Stasiuk Tadeusz, Furman Tomasz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / GPW MUSI W KOŃCU ODBIĆ SIĘ W GÓRĘ