Poniedziałkowa przecena na GPW okazała się stosunkowo łagodna na tle innych europejskich parkietów, które przestraszyły się skali zniżek za oceanem i mocno zanurkowały pod koniec notowań. Ta sytuacja jeszcze nie wprowadza paniki do obozu optymistów, bo po 5 dniach wzrostów w Azji i w Nowym Jorku, gdzie DJI odskoczył od minimów o ok. 17 proc. było to ruchem naturalnym i wprost programowym, chociaż zakres spadków amerykańskich indeksów wprowadza do tego rozumowania spore zamieszanie. Początek tygodnia jednak miał być trudny dla posiadaczy akcji i jest.
Realizacja zysków z ostatnich sesji i kolejne dowody na pogorszenie się globalnych warunków gospodarczych ustawiły sesję na Wall Street od samego jej startu. Oliwy do ognia dodała też bardzo mocno spadająca cena ropy naftowej, która pociągnęła za sobą inne surowce i towary. Naprawdę coraz trudniej zrozumieć wypowiedzi wielu zagranicznych analityków, co do spodziewanych przez nich decyzji ze strony OPEC. Na jakiej podstawie oczekiwali oni cięcia wydobycia przez kartel o 1,5 mln baryłek już podczas posiedzenia w Kairze, to jest chyba tylko ich tajemnicą, bo przedstawiciele organizacji jawnie mówili o dużym prawdopodobieństwie wstrzymania się z podjęciem kroków w tym zakresie do rutynowego posiedzenia 17 grudnia w Algierii. A przecież nie ma nic gorszego niż rozbudzone nadzieje, a na efekty nie trzeba było długo czekać.
Jednak to raczej nie złe dane i spadek cen „czarnego złota” , czy nawet pokusa realizacji zysków były głównym detonatorem tak dużej przeceny na Wall Street. Największe wrażenie wywarło oficjalne ogłoszenie przez NBER (Krajowe Biuro Badań Ekonomicznych) recesji w USA. Co prawda jest to potwierdzenie powszechnie znanego stanu amerykańskiej gospodarki, a przedstawiciele NBER zapowiadali wcześniej możliwość ogłoszenia swoich wniosków już w grudniu, zamiast zwyczajowego wstrzymania się do zakończenia kwartału, ale efekt psychologiczny był potężny, co skrzętnie wykorzystały niedźwiedzie. Warto tu jednak przypomnieć analityków Bespoke Investment, według których NBER, w 4 ostatnich przypadkach recesji w USA, aż w 3 uczynił to (ogłosił) w końcowej jej fazie lub wręcz w momencie kiedy ona zanikała. Graczy nie wsparła też wypowiedź B. Bernanke o ograniczonej roli, co podważa ich sens w obecnej sytuacji, dalszych obniżek stóp procentowych.
Na warszawskim parkiecie dzisiejsza sesja zostanie przejęta we władanie podaży. Na razie nie widać też powodów, aby Wall Street otworzyła na plusie, co zmniejszy chęci do angażowania się inwestorów w akcje. Z tym, że warto pamiętać o nagłych zwrotach nastrojów amerykańskich graczy, których dzisiaj mogą zdopingować ( moja wiara jest tu ograniczona) rozmowy kongresmenów z przedstawicielami wielkiej trójki z Detroit. Pod presją sprzedaży znajdą się praktycznie wszystkie spółki z WIG20, ale potencjalne odreagowanie na wycenie ropy naftowej, powinno z czasem złagodzić zniżki na naszych firmach paliwowych.
Trochę pozytywnych informacji napłynęło z sektora mniejszych spółek. Co
prawda fundusze inwestycyjne nadal ograniczają swe zaangażowanie w tego typu
firmach, ale powstałą lukę próbują zapełnić inni duzi inwestorzy. Po wczorajszej
sesji Mennica powiadomiła o zwiększeniu swego udziału w Ruchu do 10 proc., co w
dalszej perspektywie, może skutkować ogłoszeniem wezwania. Także w
Betacomie ujawnił się nowy akcjonariusz, firma Totmes, którą prawdopodobnie
skusiła wycena walorów (jedna z najniższych) tego przedstawiciela branży IT.
Gorsza sytuacja przedstawia się na Impexmetalu. Boryszew sprzedał ponad 9 mln
akcji i ta transakcja trochę przeczy pogłoskom o zainteresowaniu naszym
potentatem aluminiowym ze strony potencjalnego inwestora strategicznego.