GPW skacze na głęboką wodę

Mateusz Wojtala
opublikowano: 03-07-2019, 22:00

Spółka może wydać nawet 90 mln zł na stworzenie własnej platformy transakcyjnej. Chce zarabiać na jej sprzedaży innym giełdom

Trochę to trwało, ale władze GPW w końcu zdecydowały: nowy system transakcyjny giełda stworzy samodzielnie, zamiast go kupować, jak poprzedni. Zarezerwowano na ten cel 90 mln zł, z czego trzecią część dorzuci Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, z którym umowa została podpisana 3 lipca.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wesprze GPW w tworzeniu platformy
transakcyjnej. Prezes giełdy Marek Dietl i dyrektor NCBiR Wojciech Kamieniecki
podpisali w środę umowę w tej sprawie.
Zobacz więcej

UMOWA STOI:

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wesprze GPW w tworzeniu platformy transakcyjnej. Prezes giełdy Marek Dietl i dyrektor NCBiR Wojciech Kamieniecki podpisali w środę umowę w tej sprawie. Fot. Marek Wiśniewski

Nowa platforma transakcyjna ma być wdrażana stopniowo. Początkowo na rynku obligacji Bondspot, później w obrocie akcjami i instrumentami pochodnymi, a docelowo także na TGE. Harmonogram zakłada pełne wdrożenie do końca czerwca 2023 r. Na razie GPW korzysta z systemu UTP kupionego sześć lat temu, ale jak przyznaje Dariusz Kułakowski, członek zarządu GPW, do czasu zakończenia projektu UTP będzie już w sędziwym wieku jak na platformę transakcyjną.

Głęboka woda

Jak jednak zapowiada Marek Dietl, prezes GPW, celem przedsięwzięcia jest również stworzenie atrakcyjnego rozwiązania dla innych małych i średnich giełd. Rynek docelowy dla nowego produktu widzi szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej i na Bliskim Wschodzie.

— Do tej pory giełdy kupowały od dużych graczy rozwiązania, które nie pasowały do specyfiki małych i średnich rynków. Zarówno finansowo, jak i technologicznie mniejsze podmioty nie były w stanie w pełni wykorzystywać tych systemów. Rozwiązanie ma być unikalne i lepiej dopasowanedo ich potrzeb — mówi Marek Dietl.

Zwraca on również uwagę na strukturę przychodów w dużych grupach giełdowych, takich jak London Stock Exchange, gdzie przychody z obrotu instrumentami finansowymi to 12-14 proc. Największe giełdy prowadzą bardzo zdywersyfikowaną działalność, a spory odsetek ich przychodów pochodzi ze sprzedaży technologii.

— Jako giełda jesteśmy na etapie importowania rozwiązań zagranicznych. Idąc zgodnie ze schematem, powinniśmy następnie zacząć je imitować. Jednak dzięki wsparciu NCBiR możemy przeskoczyć ten etap i przejść od razu do tworzenia innowacyjnego produktu. Jest to szansa na nową linię biznesową o stabilnych dochodach. W perspektywie kilku lat chcielibyśmy, żeby 10 proc. naszych przychodówpochodziło ze sprzedaży technologii. Jest to nasz cel strategiczny — mówi Marek Dietl.

— Jest to trochę rzucanie się na głęboka wodę. Projekt jest długoterminowy i ma zarówno swoje szanse, jak i ryzyko, więc podchodzę do niego neutralnie. Dobrze jednak, że spółka idzie w kierunku dywersyfikacji przychodów. Znakiem zapytania pozostaje kwestia ryzyka operacyjnego — ocenia Łukasz Jańczak, analityk Ipopema Securieties.

Być jak CD Projekt

Jako analogię do sytuacji GPW Marek Dietl wskazuje branżę producentów gier w Polsce. Jedną z jej przewag jest to, że podmioty weszły na rynek później niż inne polskie firmy, stosując już bardzo nowoczesne technologie. Uniknęły przy tym bagażu historycznych uwarunkowań ich działalności,co ma być atutem również warszawskiej giełdy. Spółka planuje zastosować najnowsze technologie i algorytmy, licząc na uzyskanie bardzo szybkiego systemu w relatywnie tańszym wydaniu.

— Zrozumiałe jest to, że rola innowacyjnych rozwiązań informatycznych bardzo mocno rośnie zarówno po stronie platform obrotu, jak i uczestników rynku. To, co może być istotne, to sytuacja, w jakiej znajduje się rynek kapitałowy w Polsce. Zgodnie z zapewnieniami GPW, zadba ona o minimalizację wpływu tego projektu na koszty, które będą musieli ponieść uczestnicy rynku, szczególnie krajowe domy maklerskie. Złożoność tego typu systemów sprawia, że projekt ten na pewno będzie bardzo wymagający — komentuje Artur Trunowicz, dyrektor pionu rynków kapitałowych w Asseco Poland.

Doświadczenie w cenie

Istotną rolę odgrywa wsparcie od NCBiR, które pokryje jedną trzecią nakładów finansowych. Jednak patrząc tylko na część badawczo-rozwojową, wsparcie wyniesie ponad 50 proc. Marek Dietl przyznaje, że bardzo ważny jest współudział tej instytucji na etapie B+R, bo sama GPW ma w tym bardzo małe doświadczenie.

— Z jednej strony sama kwota projektu nie jest duża. Z drugiej jednak początkowo miało to być 50 mln zł. W kilka miesięcy ta kwota wzrosła prawie dwukrotnie. Pojawia się zatem obawa o brak doświadczenia spółki w projektach badawczych i dokładność oszacowania kosztów. Jednocześnie GPW ma na co dzień kontakt z systemami transakcyjnymi, więc wie, czego jej potrzeba. Ta wiedza będzie przydatna przy próbach komercjalizacji produktu — sądzi Łukasz Jańczak.

Marek Dietl podkreśla, że planowane rozwiązanie będzie nie tylko efektywne kosztowo i wyprzedzające generacyjnie obecnie dostępne platformy. Ważną rolę ma odgrywać jego kompleksowość. Dodaje on, że GPW przyświeca cel zintegrowania pewnych elementów, które wcześniej były sprzedawane osobno. W pierwszej kolejności myśli o połączeniu systemu transakcyjnego z nadzorem nad sesją. Jego zdaniem pozwoliłoby to z jednej strony na lekkość i efektywność, a z drugiej na wszechstronność.

— Obecnie żadna platforma nie ma wbudowanego systemu nadzoru. Są oddzielne rozwiązania, które są zawsze trudne w integracji. Chcemy, żeby te narzędzia były wewnątrz systemu. Nie myślimy jednak tylko i wyłącznie o platformie transakcyjnej. Jest to element szerszego programu, ale jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić — dodaje Dariusz Kułakowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mateusz Wojtala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu