GPW spróbuje uciec ze strefy zagrożenia

Włodzimierz Uniszewski
17-06-2008, 09:06

Biorąc pod uwagę liczne negatywnie wpływające na wycenę akcji czynniki, z jakimi przyszło się wczoraj zmierzyć amerykańskim inwestorom, rynek zachował się nadspodziewanie dobrze.

Dolar osłabł, ropa ustanowił nowy rekord na poziomie 139,89 USD za baryłkę, indeks Empire State spadł na łeb na szyję, a indeks nastroju w branży deweloperskiej wyrównał grudniowy dołek. Giełdowe niedźwiedzie nie kazały się prosić i próbowały rozstrzygnąć sesję na swoją korzyść, ale ostatecznie po nerwowym przeciąganiu liny ta sztuka się nie powiodła.  Tylko indeks DJI zanotował niewielki spadek, co z nawiązką pokrył blisko 1 proc. wzrost indeksu Nasdaq.

Indeks technologiczny wzrósł dzięki m.in. dużemu popytowi na akcje Apple po prognozie sprzedaży 14 mln. sztuk iPhone'ów w tym roku. Sektor technologiczny po raz kolejny posłużył jako schronienie dla kapitału przed spowolnieniem gospodarki. O dziwo, wygrał także sektor finansowy dzięki dobrze przyjętemu wynikowi Lehman Brothers. Cena akcji banku wzrosła mimo wynoszącej 2,8 mld. dolarów straty, gdyż jednocześnie ogłosił on 20 proc redukcję zaangażowania w dług hipoteczny. Bardzo dobrze radziły sobie małe i średnie spółki – indeks S&P Midcap wzrósł o 0,8 proc., a Russell 2000 zyskał 1 proc. Trzeba jednak mieć na uwadze, że gdyby nie silny spadek notowań ropy do porannego punktu wyjścia, zakończenie sesji na Wall Street nie byłoby zapewne tak szczęśliwe. Po wczorajszym zachowaniu rynku widać wyraźnie, jak wciąż silna  jest zależność indeksów od notowań ropy. To w tej chwili główny czynnik determinujący zachowanie rynku.

Czynnikiem psychologicznie wspierającym akcje może być za to wyjątkowo wysoki poziom pesymizmu amerykańskich inwestorów indywidualnych – prawie 54 proc. z nich jest przekonanych o kontynuacji spadków.  To może sprzyjać konsolidacji, gdyż wiadomo, że w inwestorzy indywidualni w momentach ekstremalnego nasilenia pozytywnych lub negatywnych emocji najczęściej się mylą. Na razie zatem mimo silnego  pesymizmu indeks S&P500 bez większych trudności odbił się od poziomu dołka ustanowionego w połowie kwietnia. Dzisiaj oprócz cenowych wahań ropy na rynek mogą wpłyną dane o inflacji PPI oraz dane o produkcji przemysłowej i z rynku budowlanego. Wyniki poda także kolejny bank inwestycyjny – Goldman Sachs.

Sesja w Warszawie kończyła się, gdy za oceanem dominowały spadki, a ropa kręciła się w pobliżu szczytu. Mimo jednak wyraźnego spadku indeksu blue chipów warto zwrócić uwagę na niezła postawę małych i średnich spółek. Znalazła ona wyraz w statystyce sesji, wg. której tylko nieznacznie mniej spółek wzrosło niż spadło. Co więcej, wartość obrotu na spółkach rosnących była wyższa niż na spadających. Dlatego wczorajszy wzrost obrotu do poziomu 1,4 mld. należy odczytać jako zjawisko niekoniecznie negatywne.

Po dość udanym zakończeniu na Wall Street jest dzisiaj szansa na poranną stabilizację lub być może odreagowanie warszawskich blue chipów. Rynki w Azji poza Szanghajem, gdzie pojawiły się większe spadki, tylko nieznacznie wzrosły bądź spadły. Kontrakty na amerykańskie indeksy są notowane na poziomie neutralnym, a Dax zacznie dzień od wzrostu o ok. 0,5 proc. Taka konfiguracja może sprzyjać odbiciu na GPW. Jeśli dane makro z USA nie okażą się bardzo złe, a ropa nie powędruje znowu do góry, powrót Wig20 nad nieznacznie przełamany wczoraj poziom 2700 pkt. jest wielce prawdopodobny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / GPW spróbuje uciec ze strefy zagrożenia