Przed południem indeksy warszawskiej giełdy zdołały odrobić straty z kiepskiego początku pierwszej sesji nowego roku. Inwestorzy jednak nie palą się do handlu akcjami, obroty są skromne, czyli porównywalne z końcówką 2005 r.
Pierwsze minuty poniedziałkowej sesji przyniosły około 1-proc. spadek WIG20 stanowiący kontynuację piątkowej tendencji. Słabo rozpoczęli też notowania inwestorzy na giełdzie węgierskiej. Jednak już po kilkunastu minutach na obu rynkach do głosu zaczęli dochodzić kupujący, a indeksy ruszyły do góry.
Po dwóch godzinach sesji na GPW wartość obrotów wynosi około 110 mln zł. Niska wartość obrotów nie uwiarygodnia ruchów indeksów, nie można więc wyciągać zbyt daleko idących wniosków na kolejne godziny czy dni tygodnia. Trzeba po prostu poczekać na zdecydowanie wyższe obroty, które ujawnią rzeczywiste zamiary największych inwestorów.
Jak na razie najwyższą wartością handlu, jak również najwyższym wzrostem notowań w gronie komponentów WIG20 cieszy się Bioton. Akcje kontynuują świetną passę z ostatniej sesji poprzedniego roku drożejąc już o ponad 8 proc. przy ponad 30-mln wartości handlu. W piątek Adam Wilczęga, prezes spółki powiedział w TVN24, że Bioton wykaże w 2005 r. wielokrotnie większy zysk niż w 2004 roku, a w 2006 roku podtrzymuje możliwość przeprowadzenia akwizycji.
Dużo mniejszą wartością handlu mogą się pochwalić tacy giganci rynku jak PKN Orlen, PGNiG, Telekomunikacja Polska czy PKO BP. Tu obroty sięgają około 10-15 mln zł. Z wymienionych spółek minimalnie drożeją walory tylko płockiej rafinerii.
Kazimierz Marcinkiewicz zapowiedział, że PKN Orlen będzie miał dostęp do złóż ropy naftowej w Iraku, być może już w 2006 roku. Igor Chalupec, prezes koncernu deklarował w ubiegłym tygodniu, że spółka jest gotowa zainwestować około 3 mld USD w aktywa rafineryjne oraz w dostęp do złóż ropy. AS