GPW: WIG20 oddał cały dorobek z wtorku

opublikowano: 2007-05-23 17:35

Dawno już nie było tak nudnej sesji jak w środę. Zmienność indeksu WIG20 śladowa, obroty o połowę niższe niż dzień wcześniej. Do tego najwięksi inwestorzy co do punkta oddali cały wtorkowy dorobek. WIG20 wrócił do poziomu po sesji poniedziałkowej finiszując na poziomie 3567,31 pkt. Wyraźnie rzuca się w oczy zerwanie z tradycją ostatnich kilkunastu dni, czyli ślepym podążaniem głównego barometru giełdowej koniunktury w Warszawie za indeksami bardziej rozwiniętych rynków na Zachodzie. Czyżby strach zaczynał brać górę nad chciwością?

To możliwe, choć jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że inwestorzy porzucili obawy o rychły początek głębokiej realizacji zysków na nowojorskiej giełdy. We wtorek aktywnie kupowano akcje największych polskich przedsiębiorstw i nic w zasadzie nie stało na przeszkodzie, by w środę kontynuować pozytywną dla akcjonariuszy tendencję. Indeksy rynków Eurolandu w dalszym ciągu rosły, na dodatnie zapowiadało się też otwarcie środowego handlu w USA.

Tymczasem na GPW już na dzień dobry doszło do sporego spadku cen większości akcji. Wydaje się jednak, że wynikło to bardziej z odstawienia popytu niż wzrostu aktywności sprzedających. Świadczą o tym bardzo niskie obroty, które podsumowano na 646 mln zł. Dzień wcześniej, podczas 1,8-proc. zwyżki WIG20, handel akcjami komponentów indeksu sięgnął 1,27 mld zł.

Hossa, by mogła się rozwijać wymaga stałego dopływu paliwa - gotówki, za którą gracze kupują akcje. W środę jednak maszyneria się zacięła. Na razie wygląda to tylko na drobną awarię, dalsza jazda windy w górę jest jednak możliwa. Nadzieją napawa wzrost optymizmu na rynku terminowym. Ujemna różnica między kontraktami na WIG20 a instrumentem bazowym została zmniejszona do zaledwie 7 pkt. Dzień wcześniej jej rozmiary były monstrualne, baza wynosiła -65 pkt.

Akcjonariusze CEZ nic sobie nie zrobili z obniżenia przez Sal Oppenheim rekomendacji z "kupuj" do "neutralnie". Jakby na przekór właśnie kupowali walory czeskiego giganta energetycznego, aczkolwiek zainteresowanie spółką kierowaną przez Martina Romana, było generalnie skromne. Obroty to tylko 2,3 mln zł. Kurs skoczył o 3,4 proc. do 147,8 zł.

Środa była dniem zagranicznych spółek w WIG20. Wzrosty kursów nie szły jednak w parze z aktywnością inwestorów. Ta była żenująco niska. Obroty akcjami MOL-a były jeszcze niższe niż na CEZ-ie. Wyniosły mikroskopijne 1,5 mln zł. Akcje węgierskiego koncernu paliwowego zdrożały o 3,3 proc. osiągając wartość 357,5 zł

Środa nie była szczęśliwym dniem dla posiadaczy akcji banków. WIG-Banki stracił na wartości 2,2 proc., najwięcej spośród giełdowych subindeksów. Dzień po ustanowieniu historycznego szczytu 54,85 zł, akcje banku PKO BP zanotowały największą stratę spośród komponentów WIG20. Większość akcjonariuszy skłoniła się ku realizacji zysków, której jednak towarzyszyły obroty (102 mln zł) o połowę niższe niż w dniu bicia rekordu. Walory PKO BP potaniały do 53 zł, czyli 3,4 proc.

Drugą po PKO BP najgorszą inwestycją wśród blue chipów były papiery BZ WBK. Kurs wielkopolskiego banku stracił 3 proc. Notowania banku w ostatnich dniach podlegają dość silnym wahaniom nie mogąc obrać jednego zdecydowanego kierunku. W pierwszej piątce "spadkowiczów" znalazły się także Pekao SA (-1,8 proc.) i Bank BPH (-2,0 proc.). Między nimi a ostatnią dwójką znalazł się GTC z 2,8-proc. spadkiem. Dzień wcześniej akcje dewelopera cieszyły się dużym wzięciem drożejąc o 6,2 proc. ASZ