Gra pozorów w spółkach skarbu państwa

Maciej Grelowski
opublikowano: 21-01-2008, 00:00

Kierownictwo Ministerstwa Skarbu Państwa, zgodnie z deklaracją złożoną przez rządzących, ustanowiło nowe standardy w powoływaniu członków rad nadzorczych. Miało być po nowemu — przejrzyście i uczciwie. Na pewno jest inaczej w zakresie formalnym. Czy będzie przejrzyście i uczciwe — zobaczymy. Zastosowano pomysł zgoła szatański, niczym tytuł filmu „Suma wszystkich strachów”. Ustanowiono zasady, które są właśnie sumą wszystkich dotychczasowych kryteriów stosowanych przez każdą ekipę resortu skarbu. Nowością, dość oryginalną, jest stosowanie reguł otwartego postępowania konkursowego. Zasada ta — jak nietrudno było przewidzieć — przyniosła papierowy potop, zalewając twórczy Organ Centralny tysiącami podań kandydackich. Bo przecież w Polsce znamy się wszyscy na medycynie i ekonomii, a nasza troska o dobro wspólne jest cechą wrodzoną.

To jednak jest niczym w porównaniu z zestawieniem kryteriów, jakie powinni spełniać kandydaci. Przede wszystkim muszą znajdować się rejestrach MSP i legitymować się zaliczonymi kursami i egzaminami. Zasób ten to ponad 60 tys. osób. Nie krzywdząc nadmiernie tych niepolitycznych, większość zweryfikowanych to nominaci z rekomendacji swoich protektorów partyjnych i koterii towarzyskich wszelkich barw politycznych. Zainteresowani, zgodnie z przyjętymi zasadami, muszą wykazać się odpowiednimi kwalifikacjami zawodowymi. Poza stażem pracy muszą mieć wykształcenie wyższe w preferowanych — nie wiedzieć czemu — specjalnościach prawnika i ekonomisty. W odróżnieniu jednak od poprzedniej ekipy nie muszą być pracownikami nauki. Biada tym wszystkim doświadczonym menadżerom i zarządzającym z innym profilem wykształcenia. Po prostu według resortu nie mają odpowiednich kwalifikacji.

Kryterium szczególnym, dodawanym ochoczo przez ministerialnych inkwizytorów, jest znajomość języka obcego potwierdzona certyfikatem. Nie wiadomo jakim. Zgodnie z tą zasadą bez certyfikatu znajomość języka obcego jest niewystarczająca. Można tak brnąć w kolejne kryteria formalne, nie omijając lustracji kandydata. Nikogo zaś nie interesują predyspozycje, kwalifikacje praktyczne, doświadczenia i osiągnięcia. Tego nie można zmierzyć, to należy docenić, ale takiej rubryki w kwestionariuszach MSP nie ma.

Chowanie się za wymogami formalnymi oraz stworzenie pozorów otwartości i równości nie zdejmie z decydentów odpowiedzialności. Nie poprawi jakości nadzoru właścicielskiego, który, jak wskazują doświadczenia, będzie w dalszym ciągu oparty na politycznych rekomendacjach. Jak wskazuje praktyka standardów Corporate Governance, droga do nadzoru wiedzie przez zarządzanie. Zwykle to właśnie ludzie z odpowiednim doświadczeniem i tzw. mądrością życiową stanowią wartościowych partnerów w dyskusji o tworzeniu wartości firmy dla zarządu oraz właściciela.

Maciej Grelowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane