Inwestorzy wstrzymali oddech, czekając niecierpliwie na wyniki szczytu Unii Europejskiej w Kopenhadze. Z tego powodu wczoraj na rynku niewiele się działo. Pewną nerwowość wywoływał jedynie fakt, że Polska jako jedyny kraj kandydujący do UE pojedzie zakończyć negocjacje, mając nie zamkniętych kilka bardzo istotnych i kontrowersyjnych rozdziałów.
Rynek otworzył się w czwartek na nieco wyższym poziomie niż środowe zamknięcie. Tylko w godzinach przedpołudniowych odnotowano większą aktywność inwestorów. Później na rynku wtórnym zapanował marazm. Inwestorzy nie chcieli podejmować decyzji, nie będąc pewnymi wyniku rozmów w Kopenhadze.
Zdaniem dealerów, podczas dzisiejszej sesji może dojść do nieznacznych wzrostów cen. Pobicie ostatnich rekordowych poziomów wyceny w przypadku 5-letniej obligacji PS0507 (110,85 zł) wydaje się przed zakończeniem szczytu jednak mało prawdopodobne. W czwartek po godzinie 15.00 rentowność obligacji dwuletnich wyniosła 5,81 proc., pięcioletnich — 5,67 proc., a dziesięcioletnich — 5,70 proc.
Dzisiejsze dane o podaży pieniądza, które zostaną opublikowane przez Narodowy Bank Polski nie powinny zmienić obrazu rynku. Większość inwestorów straciła już wiarę w to, by na najbliższym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, gremium odpowiadające za politykę monetarną kraju, zdecydowało się na kolejną redukcję stóp procentowych. Działania w tym kierunku oczekiwane są przez rynek dopiero w styczniu.