Gracze pozbywali się znowu akcji banków

Przemysław Barankiewicz
08-10-2002, 00:00

Trudno wyobrazić sobie gorszy początek tygodnia na światowych giełdach. Główne indeksy parkietów w USA, Europie i Azji solidarnie zakończyły sesje na najniższym od wielu lat poziomie. W tej chwili chyba tylko szybki wybuch wojny na Środkowym Wschodzie mógłby powstrzymać globalną wyprzedaż. Niepewność jest bowiem dla rynków finansowych dużo gorsza niż zła nawet rzeczywistość.

Jeszcze pierwsze godziny handlu w USA sugerowały, że spadki mogą wyhamować. Indeksy Dow Jones i Nasdaq pozostawały na poziomie z ubiegłego tygodnia, bo inwestorzy dobrze przyjęli działania prezydenta George’a Busha, który próbuje rozwiązać lokaut w portach zachodniego wybrzeża. Eksperci szacują, że gospodarka USA traci przez to wydarzenie 2 mld USD dziennie. Giełda zareagowała wzmocnieniem wyceny blue chipów, ale był to wzrost chwilowy.

Przecenie przewodziły banki, detaliści i technologiczny gigant Cisco Systems. Pod koniec dnia roczne minimum osiągnęły kursy sześciu składników indeksu Dow Jones: General Electric, General Motors, Home Depot, Honeywell, McDonald’s i J. P. Morgan Chase. Ten ostatni bank ma zwolnić 4000 osób zatrudnionych w działach inwestycyjnych.

Rosnąca cena ropy pomogła koncernom paliwowym. Exxon Mobil i ChevronTexaco byli dużo mocniejsi niż ich europejscy konkurenci. Na lekkim minusie poniedziałek kończyły TotalFinaElf, BP i Royal Dutch.

Wprawdzie europejskie indeksy zdołały pod koniec dnia odrobić cześć wcześniejszych strat, ale i tak zakończyły poniedziałek na najniższych poziomach od ponad pięciu lat. Nadal spadał kurs Credit Suisse, który w ciągu tygodnia stracił ponad 30 proc.

Banki dobiły prasowe doniesienia o Commerzbanku. Spółka zaprzeczyła informacjom o stratach na handlu derywatami, ale jej kurs spadł o 10 proc. Wyjątkiem w sektorze były papiery Abbey National, które zyskały 6 proc. O fuzji z tym brytyjskim bankiem myśli Bank of Ireland, którego przeceniono o 9 proc.

Jeszcze gorsze nastroje panowały w Azji. Tokijski wskaźnik Nikkei jest najniżej od 1983 r. Taniały akcje spółek finansowych i eksporterów. Tym ostatnim zaszkodziły zarówno spadki na giełdach w USA jak i przedłużający się strajk w 29 portach na Zachodnim Wybrzeżu USA.

Wyprzedaż akcji japońskich banków wywołała wypowiedź Heizo Takenaki, nowego ministra ds. sektora finansowego. Ostrzegł on, że „trzeba spodziewać się bankructw” niektórych spółek po przyjęciu przez rząd w październiku planu naprawczego dla banków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Barankiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Gracze pozbywali się znowu akcji banków