Na początku lipca triumfował Aleksander Grad. Jerzy Pruski, prezes PKO BP, z którym minister skarbu był w konflikcie, pożegnał się z posadą. Wczoraj okazało się, że minister finansów w ciszy i spokoju szykował rewanż. I wczoraj wyprowadził cios — Marzena Piszczek, szefowa rady nadzorczej PKO BP i prawa ręka ministra Grada, złożyła rezygnację. Resort skarbu odwołał również, uważanych za jej sojuszników, Jerzego Stachowicza i Ryszarda Wierzbę.
Światło na miotłę kadrową rzucają nasze źródła zbliżone do resortu skarbu. Za dymisją stoi grupa, która wcześniej robiła co mogła, by uratować prezesa Jerzego Pruskiego. W rządzie jej reprezentantem jest Jacek Rostowski, minister finansów. Według naszych informacji, naciski na zmiany w radzie nadzorczej trwały od dawna. Jednak w czasie, gdy odwoływano prezesa Pruskiego, pozycja ministra Grada była silna. Od tego czasu mocno podupadła, na co wpływ miały sprawy związane ze sprzedażą stoczni i prywatyzacją KGHM. Naciski na ministra nie słabły. W końcu musiał złożyć broń.
Nasz informator mówi, że Marzena Piszczek do ostatniej chwili zastanawiała
się, czy złożyć rezygnację czy zdać się na wynik walnego. Ostatecznie
postanowiła ułatwić decyzję ministrowi skarbu. O tym, że minister skarbu nie
stracił do niej zaufania, świadczy to, że według naszych informacji trafiła do
rady nadzorczej PZU.