Grecja decyduje o losach Polski

JKW
15-06-2012, 11:41

Prognozy dla naszej gospodarki znowu się rozjechały. Największego pesymistę wśród ekonomistów i największego optymistę dzieli niemal jedynie podejście do Grecji. Niedziela może być decydująca.

CZYTAJCIE PB.PL PRZEZ WEEKEND. NASZ SPECJALNY WYSŁANNIK JEDZIE DO ATEN, BY NA MIEJSCU ŚLEDZIĆ WAŻNE DLA CAŁEJ EUROPY WYDARZENIA!

Neil Shearing, economista Capital Economics
Wyświetl galerię [1/2]

Neil Shearing, economista Capital Economics

Zbliżające się niedzielne wybory w Grecji mogą mieć ogromne znaczenie dla polskiej gospodarki. Właśnie przyszłość Hellady i ewentualne opuszczenie przez nią strefy euro będzie decydować o tym, w jakim kierunku potoczy się sytuacja w Polsce.

Prognozy dla Polski są przez to bardzo rozstrzelone. Największy optymista wśród prognostyków - Piotr Soroczyński z KUKE - mówi o wzroście PKB w 2013 r. o 3,4 proc. Tymczasem największy pesymista - Neil Shearing z Capital Economics - zapowiada 1,8 proc. Różnice w tych scenariuszach wynikają z tego, że pierwszy spodziewa się pozostania w Grecji w strefie euro, a drugi zakłada powrót drachmy. Który z nich będzie miał rację?


OKIEM PESYMISTY

Neil Shearing, ekonomista Capital Economics

Spodziewamy się, że kryzys zadłużeniowy w strefie euro przybierze na sile. Jeszcze w tym roku z Eurolandu wyjdzie Grecja, a następnie tą samą drogą pójdzie Portugalia i Irlandia. Te zawirowania sprawią, że w 2012 i 2013 r. będzie pogłębiać się recesja w strefie euro. Nie będzie to jednak na tyle silny wstrząs, żeby europejski system finansowy miał się z tego powodu załamać.

Potężne niepokoje na rynkach finansowych oraz recesja w Eurolandzie będą stopniowo schładzać koniunkturę w Polsce. W odróżnieniu od pierwszej fali kryzys – z lat 2008-2009 – polski rząd nie będzie miał narzędzi pobudzania wzrostu gospodarczego. Nie będzie już mógł luzować polityki pieniężnej przez obniżki podatków i zwiększanie wydatków. Polska, podobnie jak wówczas, będzie jednak mogła wykorzystać silny rynek wewnętrzny i płynny kurs walutowy. Dzięki temu gospodarka spowolni, ale zachowa świetną na tle innych krajów dynamikę PKB równą 1,8 proc.



OKIEM OPTYMISTY

Piotr Soroczyński, główny ekonomista KUKE

Nie oczekujemy żadnego rozpadu unii walutowej ani innych podobnych zdarzeń, choć na rynkach finansowych spekulacje na ten temat mogą się dalej pojawiać. Wyjście Grecji ze strefy euro wydaje się mało prawdopodobne, bo kraj ten zrobi wszystko, żeby tylko utrzymać wspólną walutę. Grecy powrotem do drachmy skazaliby sami siebie na potężne załamanie gospodarcze i wieloletnią izolację wewnątrz Europy.

Obecne osłabienie koniunktury w strefie euro może nam paradoksalnie nawet pomóc. Skłonność tamtejszych firm czy konsumentów do szukania oszczędności może sprawić, że popyt na polskie, tanie produkty nie tylko nie osłabi się, ale nawet wzrośnie. W ostatnich dwóch dekadach takie zjawisko polscy eksporterzy odnotowali już kilkakrotnie. Problemem może być jednak to, że kończą się duże projekty infrastrukturalne realizowane przez sektor publiczny oraz że polska konsumpcja nieco traci dynamikę. To będą powody, dla których nasz wzrost gospodarczy nieco wyhamuje i w 2012 r. wyniesie 3,4 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Grecja decyduje o losach Polski