Grono skaleczonych

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2005-10-31 00:00

Start nowego pisma Agory zaostrzy konkurencję i może nawet spowodować upadek niektórych dzienników. Najbardziej stracą tabloidy i pisma regionalne.

Tajemniczość Agory tylko podsyca ciekawość panującą wokół jej nowego projektu — rynek z niecierpliwością czeka na start nowego dziennika, który powinien pojawić się na rynku w ciągu dwóch tygodni. Konkurencja zwiera szeregi, mimo że szefowie nowego projektu uspokajają, mówiąc, że gazeta chce zwiększyć czytelnictwo dzienników.

— Bezpośrednio nasz projekt nie jest wymierzony w nikogo. Z badań wynika, że mamy szansę na duże poszerzenie rynku. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że nie da się budować nowej przestrzeni, nie kalecząc obecnych graczy — mówi Wojciech Fusek, wydawca nowej gazety.

To teoria. Praktyka najprawdopodobniej będzie dużo bardziej okrutna dla rynku dzienników, z których prawie każdy ostro walczy ze spadkiem sprzedaży. Nowy gracz sprawi, że będzie jeszcze tłoczniej. Nawet jeżeli ogólne czytelnictwo się zwiększy, będzie to efekt nowości, wzmocniony przez kampanię reklamową i promocyjną.

— Rynek raczej nie urośnie. Czytelnictwo prasy od lat utrzymuje się na stałym poziomie i nie sądzę, by coś się zmieniło przez wprowadzenie nowych tytułów — uważa Jakub Bierzyński, prezes OMD Poland.

Na pewno czekają nas przetasowania.

— Rynek dzienników się zmieni. Będzie więcej tytułów, bardziej sformatowanych, a za tym będzie następowała segmentacja czytelnictwa — mówi Jacek Czynajtis, prezes domu sprzedaży prasy regionalnej Mediatak.

Kto straci?

Trudno jeszcze powiedzieć, w kogo najbardziej uderzy nowy projekt Agory. Odpowiedź zależy od tego, jak właściwie będzie wyglądała ta gazeta i do kogo będzie skierowana. Agora chce, by była to gazeta środka, która nie epatuje grozą i skandalem. Analitycy komentują — jeśli dziennik faktycznie ma mieć wysoki nakład, będzie musiał zrezygnować z „gazetowego etosu” i podążyć w stronę bulwarówki.

— Grzeczna forma mediów nie za bardzo się sprzedaje. Może nowy tytuł Agory będzie bardziej miękki, skoncentruje się na świecie celebrities, czyli ludzi znanych z tego, że są znani? — zastanawia się Rafał Oracz z CR Media.

Większość specjalistów twierdzi, że gazeta uderzy w „Super Express” i „Fakt”. Oraz w dzienniki regionalne.

— Prasa regionalna ma najmniej lojalnych czytelników, toteż jest w największym stopniu wrażliwa na wejście nowych projektów — twierdzi Jakub Bierzyński.

Wydawcy dzienników regionalnych powoli przygotowują się do konkurencji. Orkla Press i Polskapresse, które praktycznie zdominowały rynek prasy regionalnej, nawiązały niedawno współpracę. Teraz będą ją zacieśniać.

— Wydawcy zetną koszty, konkurencja wymusi na nich dalsze podwyższenie nierównej jeszcze jakości — dodaje Jakub Bierzyński.

Reklama w górę

Konkurencja najprawdopodobniej sprowokuje wydawców do zwiększenie nakładów na promocję i inwestycje w gadżety, coraz to nowe konkursy czy gry. Analitycy szacują, że Agora wyda na nowy projekt nawet 100 mln zł. Koncern przyznaje jedynie, że nakłady inwestycyjne znacząco obniżą jego wyniki za czwarty kwartał.

Nowy projekt Agory wchodzi w dobrym czasie — rynek reklamowy po długim okresie bessy zaczął rosnąć. Większy tort reklamowy do podziału to szansa zarówno dla dla nowych projektów, jak i deska ratunku dla gazet już istniejących.

— Wejście atrakcyjnego projektu zawsze daje szansę na poszerzenie rynku reklamowego. Myślę, że będziemy interesującą ofertą dla reklamodawców, którzy do tej pory nie byli obecni w prasie — przekonuje Wojciech Fusek.

Rynek reklamy powinien w tym roku wzrosnąć o 10,1 proc., a w przyszłym — o 10,5 proc. — szacują analitycy CR Media Consulting. Taka tendencja powinna się utrzymać przynajmniej przez kilka lat.

Rewolucja 2006

Ale gazeta Agory to dopiero początek rewolucji. Nowe dzienniki szykują też Axel Springer Polska i wydawca „Życia Warszawy”. Obie gazety celują w jeden segment — prasy opiniotwórczej. Dziennik Michała Sołowowa, właściciela „ŻW”, ma się ukazać w kwietniu-maju przyszłego roku w nakładzie 250-280 tys. egz. Wejście Springera jest owiane tajemnicą. Spekuluje się, że gazeta pojawi się pod koniec przyszłego roku, choć z naszych informacji wynika, że wydawca raczej się pospieszy.

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że oba tytuły będą konkurować z „Rzeczpospolitą”. To nie cała prawda, gdyż tylko próba odebrania części czytelników „Gazecie Wyborczej” może sprawić, że nowe projekty osiągną relatywnie wysoką sprzedaż. Gdyby celowały w „Rz”, musiałyby się plasować jako gazety niszowe, ponieważ mogłyby liczyć na odebranie jedynie części jej sprzedaży, wynoszącej ok. 180 tys. egz. w pierwszej połowie tego roku. Konkurując z dziennikiem Agory, — zdaniem specjalistów — są w stanie pozyskać znacznie więcej czytelników. „GW” sprzedawała w pierwszym półroczu średnio około 460 tys. egz.

O ile analitycy przyklaskują projektowi Agory, o tyle specjaliści dają dość małe szanse obu pomysłom tworzenia gazety opiniotwórczej.

— Zawsze jest szansa na sukces, ale obecnie jest ona dużo mniejsza niż wtedy, gdy na rynek wchodził np. bulwarowy „Fakt”. Do tego tramwaju więcej nie da się wepchnąć — zapewnia Rafał Oracz.

Zwłaszcza że walka w segmencie gazet opiniotwórczych wymaga dużo większych nakładów, know-how, a zdobycie czytelników zajmuje więcej czasu niż w przypadku gazet z niższej półki.

— Atak na „Wyborczą” czy „Rzeczpospolitą” to atak na najbardziej strzeżone twierdze na tym rynku. Takie posunięcie wydaje mi się bardzo ryzykowne i nie bardzo rozumiem, czemu miałoby służyć — mówi Jakub Benke.

Niewielu specjalistów wierzy w powodzenie projektu Michała Sołowowa. Nawet sam biznesmen wydaje się mieć wątpliwości. Dlatego zapowiedział niedawno, że szuka inwestora branżowego, z którym chciałby realizować ten projekt.

— Wtedy wszyscy, łącznie ze mną, bardziej wierzyliby, że projekt się powiedzie. Poza tym wątpliwości pod tytułem „facet, który nic nie wie” straciłyby na ważności — twierdzi Michał Sołowow.