Groźne układy

Mariusz Zielke
06-12-2004, 00:00

Działalność zarządzających funduszami w „koleżeńskim” porozumieniu może być groźna dla spółek.

Poza podejrzeniami o nieformalny sojusz przy obrocie akcjami kontrowersje wzbudza inny aspekt działalności zarządzających: wchodzenie do rad nadzorczych spółek, w które zainwestowali. Zdaniem niezależnych obserwatorów, takie łączenie stanowisk jest dwuznaczne. Może też rodzić zagrożenia dla spółek.

Mniej aktywnie

— Osobno fundusze mają za mały udział w spółce, by stanowić istotną siłę przy ustalaniu jej strategii. Ale razem często mogą być najsilniejszym z akcjonariuszy — uważa znany analityk rynku.

Dlatego niektórzy prawnicy mówią jasno — obsadzanie rad powinno być dla funduszy zakazane.

— Moim zdaniem, wchodzenie zarządzających funduszami do rad nadzorczych powinno być zabronione. Udział w radzie daje pokusę aktywnego wpływania na działalność spółki, a wolałbym, aby fundusze działały jako pasywni inwestorzy portfelowi — uważa Konrad Konarski z kancelarii Baker & McKenzie.

Także zarządom spółek często nie podoba się podobne łączenie stanowisk. Tymczasem to nie rzadkość. Wielu z zarządzających znajdowało miejsca w radach spółek. Bohater inwestycji w Stomilu Sanok, Jakub Bentke, zasiadał w radach nadzorczych kilku firm (m.in. Kęt czy Śnieżki). Przygoda w Kętach (był wiceprzewodniczącym) skończyła się zresztą konfliktem z Janem Kryjakiem, prezesem spółki.

— Nie układały nam się stosunki i myślę, że to błąd, że reprezentanci OFE są jednocześnie w radach nadzorczych. Do różnic między nami doprowadziło specyficzne podejście pana Bentke. Bardziej interesowały go drobne sprawy — mówi Jan Kryjak.

Na początku 2004 r. „Parkiet” informował, że Jakub Bentke ma wejść do rady nadzorczej Netii.

— Jego kandydatury nie zgłoszono — twierdzi jednak Jolanta Ciesielska, rzecznik spółki.

W czerwcu Bentke znalazł się natomiast w radzie Śnieżki, w której zrobiono dla niego miejsce (rozszerzono skład rady z 5 do 7 członków). Prócz niego w radzie zasiadł inny jeszcze przedstawiciel inwestorów finansowych — Zbigniew Łapiński. Ciekawostka: Zbigniew Łapiński na początku roku był członkiem zarządu... Netii, z którego został odwołany.

Fatalne? Nie dla wszystkich

Nie każdy uważa łączenie stanowisk zarządzających i członków rad nadzorczych za błąd. Takiej działalności bronią niektórzy zarządzający.

— Bardzo aktywnie podchodzimy do inwestycji i sami staramy się zwiększyć ich wartość właśnie poprzez udziały w radach. Nie widzę w tym nic złego — mówi zarządzający jednym z funduszy, prosząc o zachowanie anonimowości.

Są i tacy, którzy Jakuba Bentke chwalą. Do 2003 r. był członkiem rady informatycznej spółki Simple, która wystawiła mu opinię osoby kompetentnej i znającej się na rzeczy. Ale temu akurat nikt nie przeczy...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Groźne układy