Grupa ABB chce zostać dostawcą świeżych idei

Michał Kobosko
opublikowano: 09-06-1999, 00:00

Grupa ABB chce zostać dostawcą świeżych idei

KONCERN W REFORMIE: Przekształcamy ABB w firmę, która w mniejszym stopniu będzie się chwalić mocami zakładów przemysłowych, a w większym — potencjałem intelektualnym naszych pracowników — zapowiada Gšran Lindahl, który dwa lata temu przejął z rąk Percy Barnevika fotel prezesa koncernu ABB. fot. Małgorzata Pstrągowska

Gšran Lindahl, prezes koncernu ABB, wierzy, że nowo powstała spółka ABB Alstom Power osiągnie sukces podobny do tego, jakim okazała się fuzja ASEA i Brown Boveri Corporation.

„Puls Biznesu”: Co udało się Panu zmienić w koncernie?

Gšran Lindahl: Podjęliśmy świadomą decyzję o wycofaniu się z działalności w niskodochodowych sektorach. Wydarzenia nabrały prawdziwego tempa wtedy, gdy wybuchł kryzys gospodarczy w Azji. Żeby pozostać konkurencyjną firmą, musieliśmy poważnie zredukować koszty. W efekcie w ciągu ostatniego roku z naszych zakładów w Europie i Ameryce odeszło 11 tys. pracowników.

Przeprowadziliśmy reorganizację koncernu, która znacznie uprościła jego strukturę. Zmieniło się zaszeregowanie poszczególnych sektorów biznesowych w ramach grupy. Zniknęły też centra w Brukseli, Miami i Hongkongu, które nadzorowały nasze operacje w Europie, Ameryce i Azji. Ich władza została scedowana na centrale ABB w poszczególnych krajach.

W styczniu sprzedaliśmy nasze udziały w spółce Adtranz, w marcu natomiast ogłosiliśmy zamiar stworzenia wspólnej spółki z Alstomem, która przejmie produkcję urządzeń energetycznych. Przeprowadzenie tych zmian zajęło nam dwa lata. Następne dwa lata potrwa stworzenie nowego image u firmy: ABB nie chce być już postrzegane tylko jako grupa przemysłowa, ale jako koncern dysponujący wielkim potencjałem intelektualnym. Wykorzystanie najnowszych technologii, informatyki itd. dla obsługi przemysłu — takie wyzwanie stoi przed grupą na przełomie wieków.

— Adtranz nie był dla ABB najlepszym doświadczeniem. Dlaczego więc zapadła decyzja o stworzeniu spółki ABB Alstom Power?

— Trudno porównywać te dwa przedsięwzięcia. Kiedy tworzyliśmy Adtranz, mieliśmy opcję wyjścia z tej inwestycji. Od początku zakładaliśmy, że w pewnym momencie zechcemy sprzedać nasze 50 proc. udziałów w spółce. W spółce z Alstomem nie ma umowy przewidującej wycofanie się jednego ze wspólników. Co się stanie, jeśli nie będziemy mogli się dogadać? — siądziemy do nowych negocjacji.

— Obie strony mają po 50 proc. udziałów. Nie niepokoi to Pana?

— Sama ABB jest taką spółką powstałą z połączenia szwedzkiej grupy ASEA i szwajcarskiego Brown Boveri Corporation. Mamy doświadczenia z tej fuzji i z późniejszych transakcji, po których grupa powiększyła się o nowych członków, takich jak np. część WestinghouseŐa. Także nasz partner zna praktykę współdziałania, choćby z racji istnienia brytyjsko-francuskiej spółki GEC Alstom.

— Czy spółka z Alstomem może być wzorem do naśladowania przez inne działy ABB?

— To nie jest takie proste. Co najmniej w kilku dziedzinach jesteśmy światowym, a co najmniej europejskim liderem i trudno byłoby nam znaleźć atrakcyjnego partnera.

— Azja tradycyjnie była jednym z najpoważniejszych rynków ABB. Czy widzi Pan tam oznaki wychodzenia z kryzysu?

— Liczby mówią same za siebie. W I kwartale nasze zamówienia w Azji wzrosły o 70 proc. Widać zdecydowaną poprawę na wszystkich rynkach Azji Południowo-Wschodniej. Gorzej jest z Japonią, której powrót do ekonomicznego prosperity może zająć około pięciu lat.

— A jak ocenia Pan sytuację w Rosji? Czy ABB chce być na tym rynku aktywnym graczem?

— Opóźnienie technologiczne Rosji, w połączeniu z niestabilną sytuacją polityczną, daje mieszankę, która nie zachęca do inwestowania. Byliśmy i jesteśmy w Rosji obecni, ale na dziś przyjęliśmy strategię przetrwania. Liczymy na to, że sytuacja poprawi się po wyborach prezydenckich.

— Jaki będzie wpływ wojny w Kosowie na europejską gospodarkę?

— W krótkiej perspektywie wojna wprowadza niepewność, która nigdy nie sprzyja nowym inwestycjom. W dłuższej perspektywie jest oczywiste, że Europa Południowo-Wschodnia będzie potrzebowała kolosalnego finansowania na odbudowę zniszczonej infrastruktury. Jest to poważne wyzwanie dla Unii Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michał Kobosko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Grupa ABB chce zostać dostawcą świeżych idei