Grupa PZU ma kłopot ze spółkami zależnymi

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2002-07-25 00:00

Zdzisław Montkiewicz, prezes PZU, zapowiedział stopniowe sprzedawanie spółek nieubezpieczeniowych. Sprzedaż największych będzie jednak trudna, bo są to często nierentowne przedsięwzięcia, w które PZU Życie zainwestowało za czasów prezesury Grzegorza W.

Zgodnie z deklaracjami Zdzisława Montkiewicza, szefa grupy PZU, w najbliższych miesiącach i latach towarzystwo ma być butikiem sprzedającym spółki nie związane z podstawową działalnością. Prezes PZU stwierdził, że takich podmiotów jest około stu. Nie powiedział, ile czasu na to potrzeba. Stwierdził tylko, że będą zbywane w „momencie najbardziej korzystnym dla grupy”.

Pomysł nie jest nowy. W marcu tego roku Antonio Martins da Costa, wiceprezes PZU z ramienia Eureko, zapowiadał, że grupa PZU chce do końca 2002 r. wycofać się z około 15 spółek zależnych, nie związanych bezpośrednio z działalnością ubezpieczeniową.

— Niektóre z tych spółek mają niewielką wartość, ale równocześnie są mało istotne, jeżeli chodzi o przychody firmy. Nie ma jeszcze ich pełnej wyceny, choć negocjacje w sprawie niektórych spółek już się toczą — twierdził da Costa.

Od tego czasu PZU znalazło kupca na akcje zakładów papierniczych Krapkowice. Do końca roku niemal 22 proc. walorów tej spółki trafi do fińskiego Metsä Tissue.

Lektura napisanego w ubiegłym roku projektu prospektu emisyjnego pozwala wyłowić około 20 spółek nie związanych z działalnością ubezpieczeniową. Sama grupa kapitałowa PZU składała się wtedy z 28 podmiotów, z których ponad dziesięć nie zajmuje się w żaden sposób ani sprzedażą, ani obsługą, ani dostarczaniem usług ubezpieczeniowych, a siedem z nich nie działa nawet na rynku usług finansowych. Grono spółek „egzotycznych” z punktu widzenia podstawowej działalności PZU rośnie, jeżeli przeanalizować listę inwestycji w podmioty niepubliczne, realizowane zwłaszcza przez PZU Życie.

Życiowa spółka szczególnie chętnie angażowała się w przedsięwzięcia nie związane z ubezpieczeniami, w czasie gdy jej prezesem był Grzegorz W. W 1999 r. PZU Życie kupiło od Skarbu Państwa pakiety akcji fabryki Wyrobów Precyzyjnych VIS oraz Krakowskiej Fabryki Armatur, inwestując łącznie ponad 57 mln zł. W obu tych przypadkach poza samą ceną zakupu PZU Życie zobowiązało się także do podwyższenia kapitału akcyjnego spółek odpowiednio o 25 mln zł (razem z NFI Progress) i 30 mln zł. Dodatkowo w październiku 1999 r. PZU Życie udzieliło 19 mln zł pożyczki fabryce VIS. W obu tych przypadkach spółka zmuszona była też przeprowadzać kosztowne programy restrukturyzacyjne i podjęła inne kosztowne zobowiązania wynikające z uczestnictwa w procesie prywatyzacji. Jeszcze bardziej kontrowersyjnymi inwestycjami było utworzenie Grupy Multimedialnej oraz udział w Telewizji Familijnej. Oba te przedsięwzięcia postrzegane były jako inicjatywy polityczne. Telewizja Familijna wystartowała dzięki środkom pozyskanym z takich kolosów państwowych jak Polskie Sieci Elektroenergetyczne czy PKN Orlen, a Grupa Multimedialna okazała się po prostu niewypałem. Według projektu prospektu emisyjnego PZU, wartość inwestycji PZU Życie w te spółkę wynosiła w połowie 2001 roku 15,2 mln zł.

Większość tych inwestycji próbowały uporządkować od połowy 2001 r. kolejne zarządy PZU Życie.

— Myślimy nad tym, aby znaleźć dodatkowego inwestora branżowego dla Krakowskiej Fabryki Armatury. Jeżeli udałoby się go pozyskać, będziemy inwestorem pasywnym w KFA. Rozmowy z potencjalnymi kandydatami są na wstępnym etapie — twierdził pod koniec 2001 r. Krzysztof Mastalerz, były prezes PZU Życie.

Niektóre inwestycje można już dziś spisać na straty. Chociaż Telewizja Familijna wciąż szuka inwestora strategicznego, obserwatorzy twierdzą, że PZU Życie ma niewielkie szanse na sprzedaż udziałów. W większości, w związku z wysoce ryzykownymi inwestycjami byłego prezesa, na koniec 2001 roku PZU Życie musiało utworzyć ponad 400 mln zł rezerw.