Ustawa refundacyjna, która weszła w życie 1 stycznia, zbiera kolejne żniwo. Tym razem do restrukturyzacji, również zatrudnienia, przygotowuje się największa firma generyczna na świecie — izraelska Teva.
— W sierpniu zacznie się pierwszy etap zwolnień. Łącznie wymówienia może dostać nawet 10 proc. polskiej załogi, czyli 170 osób — mówi rozmówca zbliżony do spółki pragnący zachować anonimowość.
Koncern farmaceutyczny potwierdza, że w najbliższym czasie mocno zaciśnie pasa. Paweł Bernat, rzecznik Tevy, informuje, że proces restrukturyzacji już się rozpoczął. Wiadomo, że nie obejmie on części produkcyjnej. Być może dlatego, że ta nie jest aż tak uzależniona od sytuacji na polskim rynku — większość produkcji z krakowskiej i kutnowskiej fabryki Tevy (dawna Pliva Kraków i Polfa Kutno) trafia na rynek amerykański. O dokładnej liczbie etatów przeznaczonych do redukcji izraelski koncern nie chce jeszcze mówić.
— Trwają konsultacje z pracownikami i związkami zawodowymi, więc na tym etapie nie możemy jeszcze ujawniaćszczegółów — tłumaczy Paweł Bernat. Izraelczycy, podobnie jak rywale, polegli z powodu ustawy refundacyjnej, która do tej pory doprowadziła do skurczenia się rynku farmaceutycznego o prawie 1,5 mld zł.
— Prognozy mówią o dalszych spadkach i nie przewidują odbudowy rynku w najbliższej przyszłości. Już w 2011 r. przygotowywaliśmy się do wejścia w życie ustawy, ale skala recesji zmusza nas do pójścia w ślady konkurencji i przeprowadzenia cięć zatrudnienia — tłumaczy Paweł Bernat.
Znaczna część rywali ma je za sobą. W zeszłym roku Sanofi- Aventis i Pfizer wyprzedzająco zwolniły odpowiednio 150 i 120 osób. Na początku roku dołączyło MSD Polska, które pożegnało się z jedną piątą polskiej załogi, czyli 130 osobami. Cięcia odbyły się również w GlaxoSmithKline (60 osób), AstrzeZenece (50 osób) oraz Novartisie (70 osób). Rynek nie jest więc zaskoczony ruchem Tevy.
— Mocno dostała po głowie od nowej ustawy. Cięcia są więc konieczne — uważa Zdzisław Sabiłło z Pharma Business Administration.
Według Michała Pilkiewicza, szefa polskiego oddziału IMS Health, firmy badającej rynek farmaceutyczny, można oczekiwać dalszych zwolnień w branży. Dotychczas dochodziło do nich przede wszystkim w firmach innowacyjnych. Przypadek Tevy pokazuje, że nowe prawo farmaceutyczne uderzyło również w firmy generyczne.
— Stracili wszyscy, również firmy generyczne, które mają większość [ponad 60 proc. — red.] polskiego rynku farmaceutycznego. W Polpharmie również pogorszyła się rentowność, którą próbuje nadrobić na lekach bez recepty — twierdzi Jerzy Starak, właściciel Polpharmy. Jego zdaniem, przynajmniej na razie starogardzka firma nie planuje redukcji zatrudnienia.