Grzech zaniechania jest ciężki

opublikowano: 13-01-2012, 00:00

Po odbiór dyplomów i statuetek Malin 2011 stawiło się aż 67 proc. ich laureatów. W tej statystyce bijemy Hollywood na głowę.

Tam standardem uroczystego wręczania antynagród, poprzedzającego galę Oscarów, jest nieobecność laureatów. Odważni i podchodzący do werdyktu na luzie trafiają się bardzo rzadko. Co można zrozumieć, wszak taka wizerunkowa wpadka bezpośrednio przekłada się na honoraria za następne role czy scenariusze.

Ubiegłoroczna eksperymentalna edycja Gospodarczych Malin przebiegła podobnie. Na przykład spośród wyróżnionych ex aequo czterech sejmowych partii po odbiór stawiło się tylko Prawo i Sprawiedliwość, wpisując antynagrodę do kampanii wyborczej. Szefowie pozostałych partii zareagowali niczym diabeł na święconą wodę i w celu wręczenia smakowitych wyróżnień trzeba było tropić ich w Sejmie.

Drugie wydanie przebiegło inaczej. Dwóch z trzech laureatów niezawodnie stawiło się w siedzibie Pracodawców RP i zgodnie z najlepszymi wzorcami kryzysowego PR natychmiast dało odpór zbiorowemu werdyktowi czytelników „PB” i internatów z portalu pb.pl. Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS, przedstawił obszerne uzasadnienie niesłuszności oceny (czytaj rozmowę na stronie obok), statuetkę i dyplom zaś sprytnie… przekazał do depozytu redakcji. Ireneusz Król, szef Centrozapu, werdykt również oprotestował (czytaj obok), ale trofea jednak odebrał. Postąpił zgodnie z klasyczną zasadą „Statuetek ci u nas dostatek, ale również tę przyjmuję na wróżbę zwycięstwa”.

Najbardziej gorzka i wczoraj niemożliwa do wręczenia okazała się Malina polityczna. Rozkład głosów (patrz diagram powyżej) między nominowanymi miał odniesienie do ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych. Elektorat znowu miał dylemat między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim. Myśląc o przyszłości, wahające się społeczeństwo 9 października 2011 r. w większości wskazało jednak na polityka bardziej przewidywalnego, chociaż mniej pracowitego. Ponad połowa głosujących na Maliny wybrała tego samego, ale rzecz jasna w kontekście negatywnym. I nie ma w tym rozumowaniu żadnej sprzeczności. Nawet jeśli prezes PiS upowszechnia większe herezje gospodarcze niż przewodniczący PO, to dla rozwoju przedsiębiorczości cięższym grzechem są zaniechania decydenta realnego, a nie chciejstwo zaledwie aspirującego.

Nieodebraną statuetkę i dyplom Maliny 2011 postaramy się dostarczyć prezesowi Rady Ministrów tzw. kanałami dyplomatycznymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy