Gustav Klimt wyciąga z długów

opublikowano: 11-01-2016, 22:00

Burmistrz Wenecji postanowił spłacać długi, spieniężając dzieła sztuki — metoda pomysłowa dla kolekcjonera, ale nie dla przedsiębiorstwa

Wenecja tonie, ale wiadomość o tym, że upłynnienie części muzealnych zbiorów miałoby ocalić jej budżet, wywołała chyba nawet większe poruszenie niż podsumowanie ubiegłorocznego deficytu miasta na około 64 mln EUR (278 mln zł). W związku z opóźnieniem w obsłudze zadłużenia, centralny urząd w Rzymie już zaczął grozić dodatkowymi milionami euro sankcji, podczas gdy w muzeum wiszą obiekty warte dużo więcej, niż wynosi sam deficyt.

Zakładając, że polski kolekcjoner kupiłby obraz „Judith II” Gustava Klimta prywatnie i odczekał pół roku z odsprzedażą, jego dochód nie zostałby opodatkowany.
Zobacz więcej

LOKATA W ZŁOCIE:

Zakładając, że polski kolekcjoner kupiłby obraz „Judith II” Gustava Klimta prywatnie i odczekał pół roku z odsprzedażą, jego dochód nie zostałby opodatkowany. ARC

Historyczne palazzos dawno już pozmieniały właścicieli, a trudna konserwacja infrastruktury zmuszałaby tylko do większego opodatkowania turystów — na taką niegościnność burmistrz nie zamierza się jednak zgodzić, więc jego kontrowersyjna propozycja już zaczęła emocjonować inwestorów. Kolekcjonerów, którzy mogliby sobie pozwolić na najznakomitsze obiekty weneckiej kolekcji, nie jest co prawda aż tak wielu, ale zawsze można się zastanowić, czy pomysłowa strategia nie byłaby czasem możliwa do powielenia w skali lokalnego przedsiębiorstwa.

Dobra deficytowe

Wraz z budzącym poruszenie stanowiskiem samorządu branżowe media błyskawicznie obiegła reprodukcja rozpoznawana nawet przez początkujących kolekcjonerów jako jeden z drukowanych na muzealnych pocztówkach symboli wiedeńskiej secesji. Olejny obraz „Judith II”, namalowany na początku XX w. przez Gustava Klimta, mógłby, według ostrożnych szacunków, osiągnąć na aukcji cenę 70 mln EUR (304 mln zł).

Roznegliżowane ciało Judith opuściłoby miejskie zbiory na tej samej zasadzie co rozchwytywane przez kolekcjonerów obrazy Marca Chagalla, bo ani Klimt, który był Austriakiem, ani Chagall, który tworzył we Francji, zupełnie nie wpisali się swoją twórczością w tradycję lokalną. Zlicytowanie pejzaży z gondolami autorstwa Canaletta byłoby więc nie do pomyślenia, a z ekonomicznego punktu widzenia nawet bez sensu, bo już Judith w towarzystwie paru innych obrazów zapewnić miałaby budżetowi zastrzyk 400 mln EUR (1,7 mld zł), według wyliczeń Artnetu.

Kossak w gabinecie

Chociaż takie rozwiązanie zapowiadało kiedyś bankrutujące Detroit, amerykańskie prawo na ogół nie zezwala muzeom na wyprzedawanie zbiorów w celach innych niż pozyskanie kapitału na zakup nowych eksponatów. Z wielu względów elementy instytucjonalnych kolekcji nie należą do częstych w obiegu również w Polsce — a w kontekście weneckiej strategii reperowania finansów, warto przemyśleć, dlaczego taki scenariusz nie mógłby się sprawdzić w zadłużonym przedsiębiorstwie.

— Był czas, kiedy firmy kupowały dawną sztukę, ale względy inwestycyjne nie były wtedy naczelną motywacją, bo zdecydowanie istotniejsze było wrażenie prestiżu, zwłaszcza w przypadku instytucji tak zakorzenionych w tradycji jak banki czy kancelarie. Kolekcjonowanie w innej formie niż prywatnie jest w Polsce bardzo rzadkie, głównie ze względu na to, że brakuje zachęcających do tego mechanizmów podatkowych — komentuje Konrad Szukalski, wiceprezes domu aukcyjnego Agra-Art.

W niektórych krajach, np. w Kanadzie, wydatki poniesione na zakup dzieła można od razu odpisać od podatku, natomiast sprzedaż po 20 latach jest wolna od fiskalnych obciążeń — z jednej strony horyzont takiej inwestycji byłby rzeczywiście długi, ale w perspektywie rozwijającej się korporacji czy firmy działającej od pokoleń rozwiązanie postrzega się jest jako spore udogodnienie.

Amortyzacja Chagalla

— Zakupy dzieł sztuki przez przedsiębiorstwa rzeczywiście są rzadko spotykane, dlatego że finansowanie ich z firmowych pieniędzy wiąże się z koniecznością opodatkowania przychodu z późniejszej odsprzedaży. Jeśli taki podmiot kupiłby obraz za 100 tys. zł, a po roku sprzedałby go za 150 tys. zł, od wyniku 50 tys. zł musiałby zapłacić podatek dochodowy.

W przypadku osoby fizycznej natomiast, która transakcji dokona jako zakup prywatny i odczeka z odsprzedażą 6 miesięcy od daty nabycia, nie stosuje się opodatkowania. W takiej sytuacji dzieło nie może być jednak elementem majątku przedsiębiorstwa — tłumaczy Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy w PBC Consulting, i dodaje, że nawet po zakupie prywatnym można zmienić zdanie i wciągnąć obiekt do ewidencji działalności gospodarczej na kilka sposobów.

Jednym z nich jest deklaracja wykorzystania obrazu przez podatnika w celach handlowych (ale wtedy sprzedaż podlega takim samym zasadom jak w przypadku innych składników majątku związanych z działalnością), a drugim potraktowanie pracy nie jako towaru handlowego, tylko jako elementu wyposażenia.

Chociaż dla kategorii dzieł sztuki ustawodawca wprost wyłączył możliwość amortyzacji, nie można przecież założyć, że utrata wartości nigdy nie nastąpi, bo może wyniknąć nawet z tego, że kupujący zwyczajnie przepłacił.

Tym razem prawo nie jest jednak aż tak surowe, bo kiedy postanowilibyśmy spieniężyć taki obiekt za niższą cenę i wynik podatkowy byłby ujemny, strata może być rozliczona w księgach podatkowych firmy, tak jak w przypadku innych transakcji realizowanych w działalności gospodarczej.

Wniosek, jaki można z tych reguł wyciągnąć, jest taki, że prywatne inwestycyjne zakupy dzieł sztuki są na ogół bardziej opłacalne, a jeśli dodamy do tego informację, że w orzecznictwie nie jest uregulowane, jak częste muszą być takie transakcje, żeby uznane były za działalność handlową, wszystko nabiera kuszącego charakteru.

Urząd podatkowy ma jednak inne sposoby, żeby udowodnić podatnikowi regularny obrót, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności. Przymierzając się do zakupu dziwnie pochylonej Judith z weneckiego muzeum, warto więc zgłosić się jako kolekcjoner — a jeśli już austriacka ikona miałaby stracić na wartości, wtedy można się zastanowić, jak to zoptymalizować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy