Czytasz dzięki

Hala Stulecia w niemieckim Breslau

opublikowano: 20-05-2016, 10:25

Wrocław, wówczas Breslau, był jednym z największych i najpiękniejszych miast Prus. Kiedy na początku XX wieku Cesarstwo Niemieckie coraz donioślej upominało się o tytuł mocarstwa, jego miasta zaczęły również domagać się godnej oprawy architektonicznej. Hala Stulecia jest jedną z konsekwencji takiej postawy.

Okazją do budowy obiektu była setna rocznica wydania przez Fryderyka Wilhelma III odezwy "Do mego ludu", w której wzywał poddanych do powszechnego zbrojnego oporu przeciw Napoleonowi. Przy okazji rocznicy postanowiono wznieść wielką halę połączoną z pawilonami wystawowymi pod planowane targi.

Zobacz więcej

Wnętrze Hali Stulecia w okresie międzywojennym.

Spośród 43 zgłoszonych projektów zaakceptowany został projekt miejskiego architekta Wrocławia, Maxa Berga, który zaproponował wielką halę wystawową o niespotykanej dotąd konstrukcji.

Pierwsze prace (polegające na zagospodarowaniu placu budowy) rozpoczęły się w maju 1911 roku. W sierpniu i wrześniu wyznaczono główne osie budowli oraz rozpoczęto prace ziemne. Do stycznia 1912 roku zakończono wylewanie fundamentów.

Żelbet – lekki i sprężysty materiał, mimo znakomitych parametrów technicznych, budził obawy w epoce Berga. Stal posiadała swoją wartość – mierzalną w wadze. Stalowe konstrukcje, mimo olbrzymiego ciężaru i znacznych kosztów, cieszyły się zaufaniem budowniczych. Obawiano się chwili, gdy hala stanąć będzie musiała o własnych siłach, kiedy usunięte zostaną wszystkie rusztowania. Strach robotników odpowiedzialnych za prowadzenie budowy przeszedł w zdumienie, kiedy Berg wyszedł na ulicę, prosząc przypadkowego przechodnia, by w zamian za złotą markę pomógł architektowi w odkręceniu śruby pierwszego szalunku. W chwili tej żelbet – zbrojony beton, rozpoczął erę triumfu w budownictwie i architekturze.

Licząca 65 metrów rozpiętości kopuła Hali Stulecia była – w chwili zakończenia budowy – największą na świecie, przyćmiewając nawet rzymski Panteon. Żelbetowa konstrukcja charakteryzowała się przy tym znacznie mniejszym ciężarem oraz większą wytrzymałością. Berg, by podkreślić „prawdę materiału” użytego do wzniesienia budowli zdecydował się na rezygnację z ozdób i ornamentu.

Niezwykła technologia

Hala Stulecia została wzniesiona zaledwie w 14 miesięcy. Dzięki wykorzystaniu dwóch wież, które poruszały się po torach położonych wokół budynku tempo prac było nadzwyczaj wysokie. Zasilane elektrycznie wieże – połączone linami ze szczytem wierzchołka wznoszonej konstrukcji – tworzyły rozpiętą nad rusztowaniem kolejkę linową o udźwigu do 2500 kg.

Otwarcie Hali

Uroczyste otwarcie Hali Stulecia miało miejsce 20 maja 1913 roku. W uroczystości udział wzięli m.in. Fryderyk Wilhelm wraz z małżonką, książę Ernst Günther zu Schleswig Holstein oraz inne osobistości Wrocławia. Uczestnicy wydarzenia mogli usłyszeć pieśń wykonaną przez sześćsetosobowy chór oraz wysłuchać przemówienia nadburmistrza Paula Mattinga.

Po uroczystości goście honorowi udali się na umiejscowione w pobliżu restauracji tarasy, by podziwiać panoramę Terenów Wystawowych oraz przygotowaną ekspozycję.

Skandal podczas inauguracji

Uroczyste otwarcie obiektu zostało zakłócone w nieoczekiwany sposób. Osobistościom zwiedzającym Tereny Wystawowe nie został przedstawiony Hans Poelzig, autor planu zagospodarowania obszaru i projektant Pawilonu Czterech Kopuł. Pominięcie twórcy tej miary, co Poelzig odbiło się szerokim echem w środowisku akademickim. Incydent ten zapoczątkował – narastający z czasem – konflikt obydwu architektów z władzami miasta, w wyniku którego opuścili oni Wrocław.

Obecnie Hala Stulecia wciąż jest wykorzystywana do największych wydarzeń publicznych - zawodów sportowych, konferencji, wystaw. Od kilku lat trwają systematyczne prace przy remoncie kompleksów. W 2006 r. Hala Stulecia została wpisana na listę UNESCO.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski, mat. prasowe.

Polecane