
Haldane podkreślił, że pozostaje dużym optymistą odnośnie przyszłości gospodarki. Kolejny raz też wezwał do zerwania z tzw. „chicken lickens” rodzajem ekonomii opartej o strach odnośnie załamania.
W jego opinii, zgromadzone przez gospodarstwa domowe oszczędności, głównie te najbogatsze, stanowić będą swoistą „zwiniętą sprężyną”, która „rozprężając się będzie napędzać ożywienie gospodarcze.
Ekonomista określił z kolei rosnącą presję inflacyjna jako „przyczajonego tygrysa”, który szykuje się do skoku. Odnosząc się do długotrwałych negatywnych skutków koronakryzysu, Haldane wypunktował jako niosące ogromne ryzyko, pogorszenie i tak już niskiego statusu materialnego osób najuboższych.
Najgłębsze i najbardziej niszczące blizny wynikające z kryzysu będą odczuwane przez najmniej uprzywilejowane osoby na rynku pracy, w tym kobiety” – powiedział Haldane, apelują równocześnie do pracodawców, by umożliwili pracownikom pracować w bardziej elastycznych warunkach, jeśli tylko istnieje taka możliwość (np. praca z domu).