Handel z obrzeży wraca do centrów miast

Izabela Tadra
opublikowano: 2008-09-30 00:00

Deweloperzy chcą przywracać życie sródmieściom.

W miastach brakuje prawdziwych ciągów handlowych

Deweloperzy chcą przywracać życie sródmieściom.

W centrach dużych miast, tam gdzie kiedyś były targowiska, na przełomie XIX i XX wieku powstawały pierwsze domy towarowe. Te najbardziej przypominające współczesne wybudowano w dwudziestoleciu międzywojennym.

Po wojnie handel nie był mocną stroną naszej gospodarki, ale w śródmieściach powstało trochę socjalistycznych Domów Towarowych Centrum, czy PDT-ów.

Po upadku PRL-u przyszła era wielkich podmiejskich dyskontów. Dopiero teraz do centrów wraca handel w bardziej ekskluzywnej postaci. Miejsca brak, ale zawsze można rozbudować czy zrewitalizować zapyziały peerelowski gmach czy zarośnięty zielskiem parking miejski.

No i po tradycji

Jakie trzy czynniki są najważniejsze dla sukcesu galerii?

Prezes Parkridge Jarosław Fijałkowski ma prostą odpowiedź — lokalizacja i dopiero potem odpowiednio skomponowana oferta.

Parkridge, spec od budowania centrów w mniejszych i średnich miastach, stara się o nieruchomości w przeszłości pełniące funkcje przemysłowe. Deweloper przystosowuje je do nowoczesnego handlu.

— Normą jest, że najpierw poluje się na atrakcyjny kawałek gruntu w mieście, a dopiero potem rozpoczyna fazę koncepcyjną tworzenia centrum. W Słupsku nabyliśmy świetny teren w sercu miasta. Jeszcze niedawno był tam dziki parking samochodowy, a teraz stoi Galeria Słupska — mówi Monika Łukawska z Polimeni.

Deweloper długo starał się o podobną działkę w Białymstoku. Niestety. Trafił akurat na niechlubny okres, w którym władze miasta nie wpuszczały na swój teren żadnych centrów handlowych. Polimeni w końcu zrezygnowało, a choć i władze i polityka wobec inwestorów się zmieniły, to na razie nie planuje tam żadnych inwestycji komercyjnych.

— Zależy nam na tym, aby przywracać życie centrom miast — mówi Patrycja Wojciechowska, dyrektor planowania i projektowania w Park-ridge.

Coś w tym jest. Warszawa wciąż nie ma szlaku handlowego z prawdziwego zdarzenia. Nowy Świat stał się zapleczem galeryjno-kawiarnianym, a gdyby Wokulski miał dziś sklep przy Krakowskim Przedmieściu, zapewne splajtowałby w ciągu sezonu.

Nowe idzie na ulice

Może jednak coś się zmieni. Według najnowszego raportu rynkowego, opracowanego przez Cushman and Wakefield, wzrasta aktywność deweloperska przy głównych ulicach polskich miast. Planowane inwestycje obejmują również miasta średniej wielkości. Pionierem takich planów jest CDI, właściciel niegdysiejszych Domów Towarowych Centrum. Deweloper planuje kilkanaście modernizacji tych obiektów.

Ciągnące się latami procesy reprywatyzacyjne zaczynają już owocować inwestycjami w powierzchnie komercyjne przy głównych ulicach. Pierwszą jaskółką nowego może stać się Dom Towarowy Braci Jabłkowskich. Budynek przy ulicy Brackiej w Warszawie, gdzie mieści się dziś gigantyczna księgarnia Traffic, po fuzji z sąsiadującymi nieruchomościami Jabłkowskich przekształci się w duży dom handlowy.

To z pewnością nie koniec. Warszawski ratusz obiecuje zwrot mienia w naturze "tam, gdzie jest to możliwe". Realizacja tej obietnicy z pewnością wpłynie na rozwój tego segmentu nieruchomości komercyjnych. Władze miasta urynkowią czynsze. Zaczęło się od deklaracji Hanny Gronkiewicz-Waltz, która chce przepłoszyć ze stołecznego Żoliborza banki i wprowadzić w ich miejsce handel.

Co oznacza urynkowienie? W Warszawie czynsze przy głównych ulicach handlowych sięgają nawet 97 euro za mkw. miesięcznie. W Krakowie dochodzą do 90, we Wrocławiu do 75, a w Poznaniu i Katowicach do 70 euro za metr.

Izabela Tadra