Niemieccy rolnicy, którzy zatrudniali w ubiegłym roku polskich pracowników sezonowych, prawdopodobnie nie odprowadzili składek na ubezpieczenie społeczne za większość z nich - podał w piątkowym wydaniu niemiecki dziennik "Handelsblatt".
Sekretarz stanu w niemieckim ministerstwie gospodarki, pracy i spraw socjalnych Heinrich Tiemann (SPD) zabiega obecnie w Warszawie o zgodę polskiego rządu na rezygnację z opłat. Niemiecki urzędnik dąży do "pragmatycznego rozwiązania" -twierdzi gazeta. W minionym roku w Niemczech pracowało sezonowo 280 tysięcy Polaków.
Od wejścia Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 r. polscy pracownicy sezonowi, którzy w Polsce są zatrudnieni na stałe, objęci są w czasie pracy w Niemczech obowiązkiem wpłacania składek na ubezpieczenie społeczne.
Jedna część składki, wynoszącej 47,85 proc. pensji, jest opłacana przez pracodawcę (20,64 proc.), a druga przez pracownika (27,21 proc.). Obowiązkowi odprowadzania składek na ubezpieczenie podlegała większość polskich pracowników sezonowych, którzy w ubiegłym roku pracowali przy zbiorach szparagów, truskawek oraz przy winobraniu.
Jak twierdzi "Handelsblatt", niemieccy farmerzy nie zgłosili najwidoczniej polskich pracowników do zakładu ubezpieczeń.
Zdaniem Niemieckiego Związku Farmerów, w roku bieżącym jest także prawie niemożliwe zastosowanie się do przepisów. Grozi "niespodziewana eksplozja kosztów". Dlatego Związek domaga się zastosowania wobec polskich pracowników sezonowych niemieckiego przepisu, który pozwala zwolnić do roku 2011 ze składek na ubezpieczenie społeczne osoby zatrudnione przez najwyżej 50 dni w roku.