Handlowcy będą liczyć złodziei

Polska Izba Handlu namawia sklepikarzy do nadsyłania statystyk sklepowych kradzieży. Wszystko przez zmiany w prawie.

Kradzież kradzieży nierówna. Od listopada 2013 r. ściągnięcie ze sklepowych półek towaru za mniej niż jedną czwartą minimalnego wynagrodzenia to nie przestępstwo, ale wykroczenie, za które grozi maksymalnie mandat lub grzywna. Wcześniej ten pułap wynosił 250 zł, teraz jest zmienny — i obecnie przestępstwem nie jest kradzież poniżej 437 zł. Organizacje handlowców, które protestowały przeciw wprowadzeniunowych przepisów, teraz próbują pokazać, jak ich obowiązywanie przełożyło się na działalność sklepów, zwłaszcza najmniejszych.

— Co roku straty handlu z powodu kradzieży w sklepach sięgają miliardów złotych — szacuje się, że w ręce złodziei trafia nawet 1 proc. towarów z półek sklepowych, brakuje jednak szczegółowych analiz. Według danych policji, od wprowadzenia nowych przepisów liczba kradzieży, które są wykroczeniami, wzrosła o 18 proc. Złodziejom to się po prostu opłaca, bo w razie wpadki przy którejś z prób kradzieży zapłacą najwyżej 500 zł mandatu i są czyści, mogą kraść dalej — mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu (PIH), zrzeszającej m.in. drobnych handlowców i franczyzowe sieci, organizowane przez hurtowników w rodzaju Eurocashu.

Dlatego PIH postuluje stworzenie ogólnopolskiego rejestru wykroczeń, podobnego do systemu punktów karnych przy wykroczeniach drogowych.

By przekonać do tego ustawodawców — i odwieść ich od pomysłu całkowitego niekarania większości kradzieży poniżej 10 zł (narodził się w Prokuraturze Generalnej po skandalach w rodzaju osadzenia w koszalińskim więzieniu osoby chorej psychicznie za kradzież batonika wartego 0,99 zł) — handlowcy chcą sami zebrać szczegółowe statystyki dotyczące drobnych kradzieży. Przekonują, że sklepikarze często nigdzie ich nie zgłaszają.

— W dużych sieciach pracują zespoły ochroniarzy. W małych sklepach często jedynym zabezpieczeniem jest kamerka internetowa — i kradzieże uchodzą płazem, nie są nigdzie zgłaszane. Apelujemy do całej branży o przekazywanie nam danych, dotyczących kradzieży w sklepach — chodzi przede wszystkim o ich ilość i wartość mienia. Statystyki będziemy analizować zbiorczo, bez wskazywania źródła, i przedstawiać policji — mówi Maciej Ptaszyński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Handel / Handlowcy będą liczyć złodziei