Hanka pragnie układu z wierzycielami

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 1999-06-16 00:00

Hanka pragnie układu z wierzycielami

KONIECZNA SANACJA: Skupimy się na produkcji kilku najważniejszych wyrobów. Spodziewamy się, że pomoże to wyeliminować efekt sezonowości i utrzymać stabilne przychody na poziomie 10 mln zł miesięcznie — tłumaczy Wojciech Pątkiewicz, doradca zarządu ZPC Hanka. fot. ARC

Zakłady Przemysłu Cukierniczego Hanka z Siemianowic Śląskich dostały wreszcie zgodę sądu na otwarcie postępowania układowego. Tylko porozumienie się z wierzycielami, którym firma jest winna ponad 80 mln zł, uratuje Hankę przed upadłością. Zgoda sądu otworzyła również drogę dla potencjalnych inwestorów, z którymi zarząd Hanki prowadzi wstępne rozmowy.

Hanka ma około 500 wierzycieli, którym w sumie jest winna ponad 80 mln zł. Z każdym z nich firma ma negocjować warunki spłaty.

— Nie znamy jeszcze dokładnej wartości długu firmy, ale oceniamy, że sięga już on około 85 mln zł. Te pieniądze jesteśmy winni przede wszystkim naszym dostawcom, drukarniom, ale również kilku instytucjom finansowym. Przedstawimy własne warunki spłaty zobowiązań, które muszą zostać przyjęte większością co najmniej jednego głosu — tłumaczy Wojciech Pątkiewicz, doradca zarządu ZPC Hanka.

Zdecydują wierzyciele

Zgoda na otwarcie układu z wierzycielami zapadła w katowickim sądzie tydzień temu. Zarząd Hanki spodziewa się, że spłacanie długów rozpocznie w pierwszym kwartale 2000 roku.

W przypadku wierzycieli, którym spółka jest dłużna ponad 5 tys. zł, redukcja długów nie przekracza 40 proc. i musi być rozłożona najwyżej na pięć lat. Kontrahenci, którym Hanka musi zwrócić mniej, mogą liczyć na wypłatę od ręki. Kwota, którą odzyskają, nie przekracza w sumie nawet 10 proc. wartości wszystkich zobowiązań firmy.

— Prawdopodobnie będziemy się starali o zmniejszenie zobowiązań dla dużych wierzycieli o 25-30 proc. — zastanawia się Wojciech Pątkiewicz.

Głosowanie wierzycieli odbędzie się na przełomie tego i przyszłego roku. Jeżeli propozycje Hanki zostaną odrzucone, spółka będzie zmuszona ogłosić upadłość. 96 proc. akcji Hanki kontrolują Stanisław Giszczak oraz Jacek Latomski, właściciele grupy Solaris, która ma już na swoim koncie upadłości dwóch towarzystw ubezpieczeniowych: bydgoskiego Gryfa i poznańskiej Hestji.

Tymczasem zarząd Hanki stara się nie tracić czasu i intensywnie próbuje znaleźć wyjście z sytuacji. Wojciech Pątkiewicz zapewnia, że zarząd rozpoczął rozmowy z trzema inwestorami, którzy zainteresowali się spółką. Nie jest to jednak pierwsza próba sprzedaży zakładów cukierniczych. W lutym z przejęcia Hanki zrezygnował Mariusz Świtalski, główny udziałowiec Kuchni Polskiej.

Cięcie kosztów

— Staramy się maksymalnie ograniczać koszty. Z firmy liczącej 1400 pracowników, odeszło 280 osób. Zamierzamy wyodrębnić część handlową, która zacznie sama na siebie zarabiać. Przez jakiś czas głównym celem spółki będzie spłata długów, a nie zdobywanie rynku — podkreśla Wojciech Pątkiewicz.

Nadal na kupca czeka jeden z zakładów produkcyjnych, ale z jego sprzedażą są takie same problemy jak z samą Hanką: w branży cukierniczej zdecydowanie więcej jest firm, które wolałyby coś sprzedać niż kupić.