Hedging naturalny

Sylwester Sacharczuk
opublikowano: 12-04-2011, 08:58

Hedging naturalny to najtańszy i intuicyjny sposób eliminowania ryzyka.

Ryzyko jest wkalkulowane w prowadzenie biznesu — wyeliminować go po prostu się nie da. Ale można się przed nim skutecznie zabezpieczyć bez pomocy z zewnątrz. I do tego bardzo tanio. Pomaga w tym hedging naturalny.

Według wielu specjalistów to pierwszy krok, który powinna podjąć firma. W skrócie — hedging naturalny jest dążeniem do ograniczenia ryzyka walutowego w ramach prowadzonej działalności bez wykorzystania instrumentów zewnętrznych. Często dzięki niemu można zmniejszyć ryzyko nawet do minimum.

-Hedging naturalny często eliminuje ryzyko kursowe bez potrzeby zawierania transakcji zabezpieczających. To dobre rozwiązanie dla firm, które mają zarówno wpływy, jak i płatności w tej samej walucie obcej. Jeśli te wpływy mogą wykorzystać do płatności, wtedy mówimy o stuprocentowym hedgingu naturalnym — mówi Marcin Serafin, szef wydziału transakcji z klientami departamentu skarbu Banku Millenium.

— Tak naprawdę każda firma, która zamierza się zabezpieczać, w pierwszej kolejności powinna sięgnąć właśnie po hedging naturalny. W ten sposób może ograniczyć ryzyko sama, bez pomocy z zewnątrz. To rozwiązanie najtańsze i po prostu intuicyjne — dodaje Marcin Ciechoński, kierownik departamentu doradztwa korporacyjnego DM TMS Brokers.

Po pierwsze porównanie

Jak to działa w praktyce? Podstawą jest kompensata zewnętrzna. Polega ona na tym, aby zestawić pozycje walutowe firmy w jednej walucie związane z eksportem i importem. Wtedy firma otrzymuje pozycję netto, czyli wielkość ryzyka, na którą się naraża.

— Następnie przedsiębiorca powinien dążyć do tego, aby wpływy i wypływy były jak najbliżej siebie, jeśli chodzi o terminy — mówi Marcin Ciechoński.

Często, aby zmniejszyć ryzyko, wystarczy po prostu zmiana sposobu rozliczania się z kontrahentem. Przedsiębiorcy decydujący się na hedging naturalny powinni być gotowi na wiele operacji depozytowo-pożyczkowych.

— Chodzi na przykład o zaciąganie kredytu w walucie zagranicznej i spłacanie go w ustalonym terminie, kiedy kosztem przedsiębiorstwa jest tylko koszt kredytu. Inną metodą jest rozliczanie płatności zagranicznych w walucie krajowej lub przyśpieszanie i opóźnianie płatności — mówi Marek Piech, analityk X-Trade Brokers.

To nie jest proste

Niestety, ta metoda obciąża firmy i nakłada na nie wiele formalności. Już samo czekanie na decyzję o przyznaniu kredytu może zająć wiele tygodni. Opóźnienie płatności też może być kłopotliwe, bo firma nie zawsze ma aktywa płynne na bieżącą działalność.

— Tak naprawdę hedging naturalny należy stosować przy dużej i liczbie często dokonywanych transakcji. Główna jego zaleta to nieskomplikowana forma zabezpieczenia. Nowe i małe spółki powinny rozpocząć zabezpieczenie stosując właśnie tę metodę — dodaje Marek Piech.

Jednak hedging nie zawsze okazuje się skuteczny. Jeśli mimo jego stosowania w firmie nadal występuje otwarta pozycja walutowa, a więc wpływy w konkretnej walucie przewyższają wypływy, wtedy trzeba sięgnąć po instrumenty zabezpieczenia się przed ryzykiem kursowym. Gdy firma woli z góry znać poziom zabezpieczenia, wówczas lepiej decydować się na instrumenty liniowe, jakie jak forwardy. Ale wiele firm wybiera elastyczność i woli korzystać ze zmiennego kursu walutowego. Dla nich najlepsze będzie klasyczne ubezpieczenie, czyli opcje walutowe.

— Takie instrumenty powinny być naturalnym wyborem dla firm, które standardowo rozliczają kontrakty w walucie obcej. Będą też korzystne dla przedsiębiorstw, które nie mogą dokładnie dopasować swoich wpływów walutowych do wydatków pod kątem waluty, terminu lub kwot — mówi Joanna Szenk z Departamentu Produktów i Procesów Rynków Finansowych ING Banku Śląskiego.

Eliminowanie przypadku

Jeśli firma nie ma możliwości dopasowania wpływów i wypływów pod względem terminów, wówczas powinna sięgnąć po swap walutowy, czyli sprzedaż waluty i automatycznie zabezpieczenie sobie jej odkupu np. za dwa tygodnie.

— Tak naprawdę warto pomyśleć nad połączeniem hedgingu naturalnego i innych instrumentów. Jednak na pewno warto od niego wyjść i dopiero w dalszej kolejności decydować się na inne rozwiązania. I jeszcze jedno — to wszystko wymaga stałego nadzorowania i dużej dyscypliny. Bo zarządzanie ryzykiem jest zbyt ważne, aby zostawiać je tylko przypadkowi. Kiedy o nim zapomnimy, może to nas zbyt dużo kosztować — podsumowuje Marcin Ciechoński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk

Polecane