Historia się powtarza

Mariusz Potaczała
opublikowano: 2013-04-08 00:00

Poświąteczny tydzień obfitował w ważne wydarzenia i gwałtowne zmiany kursów.

Wśród nich warto wyróżnić pierwsze za kadencji gubernatora Kurody posiedzenie Banku Japonii oraz serię słabych danych z USA. Przez kilka miesięcy zgodny chór przyszłych władz monetarnych i japońskich polityków nieustanie zapewniał, że z pełną determinacją i z wykorzystaniem wszystkich — mniej lub bardziej — konwencjonalnych metod dostępnych polityce pieniężnej walczyć będzie z przewartościowaniem waluty i tendencjami deflacyjnymi. Rezultatem był rozpoczęty ubiegłej jesieni silny trend wzrostowy w notowaniach USD/JPY, w ramach którego japońska waluta straciła na wartości ponad dwadzieścia procent. Gubernator Kuroda zdawał sobie sprawę, jak istotną rolę odgrywa pierwsze wrażenie, które pozostawi po posiedzeniu.

Decyzja władz monetarnych sprostała jednak oczekiwaniom — bank w kolejnych latach zaaplikuje radykalną strategię, by jak najszybciej osiągnąć dynamikę CPI na poziomie 2,0 proc. W reakcji jen odnotował osłabienie o niespotykanej skali, a wydarzenia ostatnich dni utwierdzają nas w przekonaniu o nieuchronności zwyżek USD/JPY w kierunku okrągłego poziomu 100,00. Natomiast seria rozczarowujących publikacji z USA zwiększa prawdopodobieństwo, że podobnie jak rok i dwa lata temu wraz z początkiem wiosny amerykańska gospodarka wytraci impet. Przy rosnącej awersji do ryzyka wynikającej z pogorszenia się perspektyw największej światowej gospodarki wrażliwe okażą się waluty procykliczne (m.in. dolar kanadyjski, australijski i nowozelandzki), a także złoty oraz inne waluty państw wschodzących.

Możesz zainteresować się również: