Rok 2020, pandemiczny, okazał się dla dwóch państwowych firm surowcowych rokiem rekordów. KGHM, jeden z największych na świecie producentów miedzi, osiągnął 6,62 mld zł zysku EBITDA (skorygowanego o rezerwy i liczonego od czasu przejęcia aktywów zagranicznych). To o prawie jedną trzecią więcej niż przed rokiem. Z kolei PGNiG, największy dostawca gazu w Polsce, miał zysk EBITDA równy 13 mld zł, wobec 5,5 mld zł w 2019 r.
Chilijski motor
Miedziowy koncern obecny jest w Polsce, Niemczech, Kanadzie, Chile i USA i sprzedaje wyroby na rynku globalnym, za dolary. Dlatego największe znaczenie mają dla niego światowe ceny metali i kursy walutowe, a te w 2020 r. sprzyjały. Średnia cena miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali (LME) wyniosła w 2020 r. 6,181 tys. USD/t, czyli o 3 proc. więcej niż w 2019 r. Jednocześnie KGHM zwiększył produkcję do 709 tys. ton, a motorem tego wzrostu była chilijska kopalnia Sierra Gorda. Jej wynik był o 37 proc. wyższy niż przed rokiem.
Zakup i budowa Sierra Gorda to największa inwestycja zagraniczna w polskiej historii. Japoński partner KGHM, Sumitomo, planuje sprzedaż swojego 49-procentowego udziału. A co zrobi KGHM?
- To jedno ze strategicznych aktywów KGHM, więc nie przewidujemy zmiany zaangażowania kapitałowego – mówił w czwartek Marcin Chludziński, prezes KGHM.
Marcin Chludziński został właśnie wybrany prezesem na nową kadencję i zapowiedział przegląd strategii.
- Jest elastyczna, ale czasem trzeba się zatrzymać i jej przyjrzeć – powiedział prezes KGHM.
Plan KGHM na lata 2019-2023 zakłada m.in. produkcję górniczą w kraju na poziomie 450 tys. ton miedzi w urobku, a także produkcję energii w połowie opartą o OZE.

I motor rosyjski
Zapowiadaną aktualizację strategii odwołał z kolei PGNiG. Zarząd uznał, że to niepotrzebne. Nową opracuje zaś do końca 2022 r., niezależnie od tego, czy będzie wtedy częścią grupy Orlenu (prace nad transakcją trwają), czy nadal samodzielną grupą.
Paweł Majewski, prezes PGNiG, podkreślał w czwartek, że rekordowy wynik PGNiG to wprawdzie efekt zwrotu niemal 6 mld zł przez Gazprom w wyniku arbitrażu, ale bez tego zwrotu też byłoby bardzo dobrze. Przychody PGNiG spadły o ok. 7 proc., co wynikało z niższych cen węglowodorów, ale wolumeny rosły.
Ważnym elementem planów PGNiG jest dywersyfikacja dostaw surowca. Gaz ze wschodu, czyli od Gazpromu, nadal stanowi 60 proc. importu grupy, ale rośnie udział LNG i LPG. O stronę popytową w przyszłości szef gazowej firmy się nie martwi.
- Zapotrzebowanie na gaz ze strony energetyki będzie rosło i można je szacować ok. 5-6 mld m sześc. w perspektywie 2028-30 r. Może to też wzrosnąć – mówi Paweł Majewski.
Gaz jest dla polskiej energetyki paliwem przejściowym, umożliwiającym odejście od węgla i osiągnięcie neutralności klimatycznie w 2050 r.
