W polskiej branży bankowej trudno dziś wyobrazić sobie bardziej zaskakującą informację. Na nasz rynek planuje wejść bank z… Hiszpanii, a więc kraju, który na ratowanie swojego sektora bankowego potrzebuje około 100 mld EUR zewnętrznej pomocy. Decyzję o rozgoszczeniu się nad Wisłą podjął Banco Popular, piąty co do wielkości bank w Hiszpanii, specjalizujący się w bankowości detalicznej.

Pierwszy krok
Banco Popular ma ambitne plany dotyczące ekspansji na zagranicznych rynkach i Polska jest ważnym elementem tej strategii.
— Na razie jesteśmy bankiem krajowym — działamy niemal wyłącznie w Hiszpanii i trochę w Portugalii. Chcemy to zmienić i wejść na kilka rynków zagranicznych. Polska jest jednym z nich — mówi Antonio Belmonte, rzecznik Banco Popular. Bank chce otworzyć na początek biuro w Warszawie, a następnie rozpocząć rozwijanie podstawowej działalności.
— Na razie robimy pierwszy krok, czyli otwieramy naszą reprezentację. Wiadomo jednak, że nie chcemy na tym poprzestać. Takie biura zawsze otwiera się z myślą o rozwijaniu prawdziwego biznesu na nowym rynku — mówi Antonio Belmonte. Formalnie bank nie jest jeszcze w Polsce zarejestrowany.
— Banco Popular nie ma licencji bankowej w Polsce. Nie możemy ujawnić, czy wniosek o licencję został złożony — mówi Katarzyna Mazurkiewicz, rzeczniczka Komisji Nadzoru Finansowego. Bank może jednak rozwijać działalność w ramach tzw. europejskiego paszportu — może prowadzić w Polsce biznes jako spółka zarejestrowana w Hiszpanii.
Duży, ale z problemami
Banco Popular to pod względem sumy bilansowej instytucja trzykrotnie większa od PKO BP, czyli największego polskiego banku. W działalności detalicznej uznawany jest za gracza ze światowej czołówki. Mało który bank tak odważnie korzysta z nowych technologii i ma tak dobrze poukładane systemy zarządzania.
— W bankowości detalicznej to europejska ekstraklasa. Nie ma miesiąca, żebym nie zaglądał na ich stronę internetową i nie sprawdzał, co nowego oferują. To jest bank z mocno rozwiniętą bankowością elektroniczną, ma świetną segmentację klienta, pozyskiwanie klienta, cross-selling — wylicza Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku.
Jego zdaniem, jeśli Banco Popular wejdzie do Polski, będzie to dobra wiadomość dla polskiego klienta.
— O nasz biznes się nie martwię, my sobie poradzimy. Na pewno ciekawie byłoby jednak mieć takiego konkurenta — mówi Wojciech Sobieraj. Pod względem wskaźników kapitałowych Banco Popular trudno jednak nazwać prymusem. To bank po przejściach. Nie jest, co prawda, wymieniany w gronie banków, które będą potrzebowałypomocy z UE, ale do okazu zdrowia mu daleko. W europejskich stress testach sprzed roku zajął 10. pozycję od końca (badanie obejmowało 91 banków, z czego testu nie przeszło osiem).
Jego prognozowany na koniec 2012 r. wskaźnik płynności (Tier 1) wynosił 5,3 proc. Tylko pięć hiszpańskich banków miało wówczas gorsze wyniki. W dodatku jeden z nich — Banco Pastor — został niedawno przejęty przez Banco Popular.
— Bank nie może pochwalić się dobrymi wskaźnikami. Santander, właściciel BZ WBK, czyli inny obecny w Polsce bank z Hiszpanii, ma znacznie lepsze fundamenty — mówi Tomasz Bursa, analityk sektora bankowego w Ipopema Securities.
Złe skojarzenia
Banco Popular musi naprawiać swoje wskaźniki kapitałowe. Rząd hiszpański po przeprowadzeniu audytów w lutym i maju nakazał Banco Popular podwyższać swój kapitał. Bank musi do końca 2013 r. zdobyć7,3 mld EUR — taka kwota zabezpieczy instytucję przed skutkami zapaści na rynku nieruchomości.
— Nie będzie problemów, żeby spełnić te wymogi — twierdzi Antonio Belmonte.
Czy jednak łatka „bank hiszpański” nie wystraszy polskich klientów?
— Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Banco Popular zaistniał na polskim rynku. Zarówno przejęcie innego banku, jak i rozwijanie marki od podstaw będzie bardzo kosztowne, tymczasem bank musi poprawiać wskaźniki — mówi Tomasz Bursa. Według Mieczysława Groszka, wiceprezesa Związku Banków Polskich, operacja może jednak się udać.
— Polscy konsumenci nie są zrażeni do hiszpańskich banków, ponadto ufają w polskie regulacje i nadzór bankowy. Myślę, że nowy bank — o ile będzie miał dobrą ofertę — ma szansę zdobyć zaufanie klientów — mówi Mieczysław Groszek.