Czytasz dzięki

Home.pl blisko zmiany właściciela

Karol Jedliński
opublikowano: 24-11-2011, 00:00

Lider hostingu w Polsce jest na celowniku Amundi, funduszu, do którego należą Konsalnet i Fornetti. Trzej założyciele negocjują sprzedaż za ponad 100 mln zł

Kilka tygodni temu branżę domen w Polsce poruszyła informacja o tym, że jeden z graczy na tym rynku wyłożył rekordowe 1 mln zł za domenę co.pl. Teraz na rynku domen i hostingu Home. pl przebija stawkę ponadstukrotnie.

Tym razem nie chodzi jednak o domenę, ale o całego lidera hostingu w Polsce. Według informacji „Pulsu Biznesu”, jeśli negocjacje zakończą się sukcesem, fundusz Amundi, bezpośrednio powiązany z inwestycyjnymi ramionami Credit Agricole i Societe Generale, w najbliższych miesiącach przejmie kontrolę nad Home.pl. Już poprosił o zgodę na transakcję UOKiK.

Prace trwają

Zdaniem analityków rynku, wycena całej spółki, mającej ponad 20 proc. rynku hostingu w Polsce, waha się między 150 a 200 mln zł. — Każdy wynik powyżej 10 razy EBITDA byłby sukcesem sprzedającego — uważa Maciej Hazubski, prezes IQ Partners.

Według informacji „PB”, w tym roku przychody Home.pl przebiją 65 mln zł przy EBITDA na poziomie ok. 20 mln zł. W 2010 r. spółka miała 56,8 mln zł przychodówi 17,1 mln zł EBITDA, zyski oscylowały w granicach 15 mln zł. — Chcemy zainwestować na poważnie w Home.pl, do końca roku transakcja powinna zostać dopięta. Amundi w Europie nie ma biznesów o podobnym profilu, od czegoś trzeba zacząć — zaznacza Jacek Pogonowski, zarządzający funduszem Amundi w Europie Środkowo-Wschodniej.

— Fundusz zgłosił się do nas sam, co pokazuje, jaką mamy pozycję w negocjacjach. Dyskutujemy nad konstrukcją formalno- -finansową operacji — przekonuje Krystian Stypuła, jeden z trzech założycieli i właścicieli Home.pl.

Dobrzy jak Google

Trójca święta — tak w środowisku pomorskich programistów zwykło się mówić o trzech założycielach i do dziś jedynych właścicielach Home.pl. Triumwirat JSK, czyli Stefan Jurczyk, Krystian Stypuła i Piotr Kapcio, pierwsze wspólne kroki stawiali jeszcze w 1997 r. Kilka lat później ich firma była już liderem hostingu w Polsce zarabiającą miliony. W latach 1997-2002 przychody firmy wzrosły o ponad 2,2 tys. proc. Potem był pomysł na giełdę, który rozbił się o kryzysowe nastroje na rynkach. Dziś Home.pl to ponad 470 tys. domen z końcówką pl, czyli ponad 21 proc. udziału w rynku.

— Przez lata, gdy myślałem o dwóch najlepszych firmach technologicznych na świecie były to Home.pl i Google. Do dziś Home.pl jako chyba jedyna poważna firma w e-biznesie pracuje na własnym, superwydajnym oprogramowaniu do serwerów. Reszta świata korzysta z darmowego, ale też zawodnego oprogramowania — podkreśla Rafał Agnieszczak, właściciel serwisów z grupy Fotka.pl. Krystian Stypuła zapewnia, że jeszcze nie wyklarował się gotowy scenariusz przejęcia Home.pl przez SGAM.

— Każda opcja jest możliwa, zarówno taka, że nie ma nas więcej w tej firmie, jak i taka, że zostajemy jako akcjonariusze — mówi Krystian Stypuła.

Od kiedy polskim rynkiem zainteresowali się potentaci, tacy jak niemiecki 1&1 czy francuski OVH, rywalizacja na nim nabrała rumieńców. Home.pl po piętach depcze Nazwa.pl (własność NetArt, który w zeszłym roku wycenił się na 125 mln zł). Rozpędu nabiera też AZ.pl, numer trzy na rynku.

— AZ.pl to gracz, który w perspektywie dwóch-trzech lat może atakować pozycję lidera. Dane dla rynku po trzech kwartałach 2011 r. pokazują, że najwięksi nie są nietykalni i można z nimi konkurować. Liderzy wśród rejestratorów, czyli Home.pl i NetArt (Nazwa.pl), w skali roku stracili 5 proc. rynku, a następnych trzech największych rejestratorów zyskało 4 proc. — dodaje Daniel Dryzek, inwestor domenowy i analityk rynku hostingu.

Seksowne pomysły

Tyle że Home.pl osłodził sobie wolniejsze zwyżki dynamicznym rozwojem siostrzanego serwisu Premium.pl, w którym niedawno przejął 75-proc. udziałów. Co dalej? — Home.pl mógłby się zamachnąć na ekspansję na rynkach Europy Środkowo- Wschodniej, wzorem Allegro. A do tego przydałoby się wybudować własne Data Center, co mogłoby otworzyć nowe możliwości rozwoju przed spółką — uważa Rafał Agnieszczak. — Takie pomysły brzmią seksownie — kwituje Krystian Stypuła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane