HOSSA UAKTYWNI RYNEK PIERWOTNY
W 2000 r. na warszawską giełdę wejdzie o wiele więcej spółek niż w mijającym roku
BĘDZIE RUCH: Analitycy są zgodni, że po słabym 1999 roku, znów nadejdzie dobry czas dla GPW, kierowanej przez Wiesława Rozłuckiego, może to być hossa porównywalna z tą sprzed trzech lat. fot. B. Skrzyński
W mijającym właśnie roku znacznie mniej — gdy porównać nawet z rokiem 1998 — spółek zostało dopuszczonych do publicznego obrotu. Dodatkowo drastycznie spadła wartość ofert publicznych. Jednak uczestnicy rynku są optymistami — na rok 2000 prognozują odwrócenie się niekorzystnych tendencji.
W tym roku dopuszczonych zostało do publicznego obrotu zaledwie 18 nowych emitentów. Jest to najmniejsza liczba dopuszczeń od 1992 r. Jeżeli dodatkowo wziąć pod uwagę, że Komisja Papierów Wartościowych i Giełd wycofała rekordową liczbę siedmiu spółek, to mamy do czynienia z najmniejszym przyrostem ilościowym podmiotów, które są obecne w publicznym obrocie, w historii polskiego rynku kapitałowego. Do dzisiaj dopuszczonych jest 262 emitentów.
Gdyby nie PKN...
Dotychczas najlepszym okresem pod względem „obfitości” złożonych w KPWiG prospektów emisyjnych i memorandów informacyjnych, ilości spółek dopuszczonych do publicznego obrotu oraz ilości nowych emisji akcji był 1997 r. Od tego czasu na rynku pierwotnym zagościła bessa. Wprawdzie w roku ubiegłym wartość ofert publicznych osiągnęła rekordowych 8,04 mld zł, ale było to głównie efektem kilku dużych prywatyzacji realizowanych przez Skarb Państwa.
W tym roku wartość ofert publicznych spadła o ponad 40 proc. (do 4,8 mld zł). W dodatku, ponad połowa tej kwoty przypadła na publiczną ofertę sprzedaży Polskiego Koncernu Naftowego. Daleko w tyle z środkami uzyskanymi ze sprzedaży PKN znalazły się emisje Kredyt Banku, Agory, Powszechnego Banku Kredytowego czy Banku Ochrony Środowiska.
Zmierzch prywatyzacji
Zdaniem większości specjalistów, wartość ofert publicznych będzie w dalszym ciągu spadała. Spowodowane będzie to przede wszystkim brakiem ofert ze strony Skarbu Państwa, w gestii którego nie ma już wielu spółek nadających się do skierowania na rynek publiczny. Takie gorące branże jak spirytusowa, chemiczna czy energetyczna mają trafić głównie w ręce inwestorów branżowych.
Także w sektorze prywatnym nie ma na razie wielu firm o odpowiedniej wielkości i atrakcyjności, które chciałyby być notowane na GPW lub rynku pozagiełdowym CeTO. Widać to po liczbie wniosków czekających na rozpatrzenie przez KPWiG. Tuż przed świętami w Komisji znajdowało się zaledwie 21 prospektów emisyjnych i jedno memorandum informacyjne emitenta zainteresowanego notowaniem na CeTO.
Z tej grupy pięć wniosków złożyły „stare” spółki publiczne, a 17 nowe podmioty. W tej ostatniej grupie dwaj emitenci należą do Skarbu Państwa, a czterej są spółkami parterowymi NFI. Pozostałe jedenaście wniosków reprezentuje sektor prywatny.
Ma być lepiej
Ostatnie dni roku mogą przynieść pewien wzrost liczby złożonych wniosków, ale nikt nie oczekuje przełomu.
Takowy może natomiast mieć miejsce w przyszłym roku. Jeśli hossa na giełdzie rzeczywiście się zmaterializuje, nowi emitenci zaczną walić do KPWiG drzwiami i oknami. Tak przynajmniej oceniają specjaliści od rynku pierwotnego z biur maklerskich.
— Ze względu na dobrą obecnie koniunkturę na rynku wtórnym liczymy, że na początku przyszłego roku nastąpi również ożywienie na rynku pierwotnym. — powiedział jeden ze specjalistów ds. rynku pierwotnego DM BOŚ.
Jego zdaniem w przeszłości można było zaobserwować wielokrotnie pozytywny wpływ hossy na giełdzie na wzrost ilości nowych spółek przygotowujących się do upublicznienia. Obecnie jest to nieco utrudnione, ze względu na słabe wyniki finansowe większości przedsiębiorstw i problemy informatyczne związane z rokiem 2000.