Hossa zmieni lokalizację

Na rozpędzonych rynkach wschodzących będzie jeszcze można zarobić, ale później trzeba przegrupować kapitał, radzi ekspert Investors TFI.

Zeszły rok był bardzo dobry dla rynków wschodzących. Indeks MSCI Emerging Markets urósł prawie o 30 proc. i na tym się nie skończyło. Od początku 2017 r. zwyżka sięga 5 proc. Zdaniem Jarosława Niedzielewskiego, dyrektora departamentu inwestycji w Investors TFI, na rynkach wschodzących wciąż drzemie potencjał sporego zarobku i niewykluczone, że ponownie okażą się one silniejsze niż giełdy rynków rozwiniętych. Sęk w tym, że do czasu, bo specjalista nie wróży takiemu układowi sił przyszłości. Poprawa kondycji rynków wschodzących to w dużej mierze konsekwencja hossy na rynku surowców, w tym przede wszystkim zwyżki ropy naftowej, która po wybiciu z dołka z początku 2016 r. zdrożała o prawie 90 proc. Jednak może się okazać, że o powtórkę zeszłorocznych dokonań będzie wyjątkowo trudno.

Zobacz więcej

CZARNY KOŃ: Jarosław Niedzielewski z Investors TFI uważa, że ewentualna fala napływów do funduszy akcyjnych w największym stopniu wsparłaby notowania spółek wchodzących w skład sWIG80. Marek Wiśniewski

— Na przeszkodzie stanąć mogą umocnienie dolara, ograniczenie popytu na surowce ze strony Chin oraz ewentualne wprowadzenie przez Stany Zjednoczone mechanizmów chroniących rynek wewnętrzny — uważa Jarosław Niedzielewski. W związku z tym ekspert radzi relatywnie większą część kapitału lokować na rynkach europejskich i amerykańskim. Na starym kontynencie dostrzega sygnały ożywienia, takie jak rosnący wskaźnik nastrojów w strefie euro czy giełdowych rekordach bitych przez małe i średnie spółki, w szczególności niemieckie. Jego zdaniem, pokonanie przez indeks DAX szczytu z kwietnia 2015 r. (12 386 pkt.) jest tylko kwestią czasu (obecny poziom to około 11 550 pkt.), a główne europejskie parkiety mogą w tym roku przynieść inwestorom zysk nawet kilkunastoprocentowy. Krążące nad Europą ryzyko polityczne, w szczególności kwestia brexitu, zdaniem eksperta, nie powinny być demonizowane. Wynik włoskiego referendum, teoretycznie niewygodny dla stabilności europejskich rynków, pchnął je ku górze. To właśnie wtedy rajd rozpoczął główny indeks giełdowy Niemiec. Podstawą do myślenia o kontynuacji hossy na rykach akcji powinno być zachowanie giełdy amerykańskiej. Zdaniem Jarosława Niedzielewsiego, wobec rosnących zysków spółek bicie kolejnych rekordów przez indeksy to tylko kwestia czasu, a S&P 500 powinien podążać do 2400-2500 pkt. Obecnie indeks znajduje się poniżej 2300 pkt.

— Najważniejszy jest kierunek zmian. Sam trend wzrostowy zysków spółek, bez względu na jego intensywność, pozwala spodziewać się zwyżek na rynku akcji — mówi ekspert. Na rodzimej giełdzie Jarosław Niedzielewski oczekuje zmniejszenia rozbieżności w zachowaniu indeksów małych, średnich i dużych spółek, w efekcie czego powinny one rosnąć w zbliżonym tempie. Specjalista zaznacza jednak, że istnieje także szansa na scenariusz, w którym prym będzie wiódł sWIG80. Motorem napędowym byłyby napływy do funduszy akcyjnych, mocno niedocenianych w zeszłym roku. — W 2016 r. nikt nie kupił zwyżek na indeksie małych i średnich spółek, a średni wynik funduszy stawiających na tę część rynku wyniósł kilkanaście proc. — mówi Jarosław Niedzielewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Hossa zmieni lokalizację