Wskaźnik Dow Jones IA stracił 0,09 proc., S&P500 zyskał 0,05 proc., a Nasdaq 100 spadł o 0,09 proc.
Indeksy w USA uległy niewielkim zmianom, ponieważ inwestorzy zastanawiali się czy trzytygodniowy marsz na północ był stabilny i czy stanowi przeciwwagę dla walczącej z kryzysem zadłużenia Europy. W wielu przypadkach, było to również podyktowane chęcią realizacji zysków po kilku tygodniach wzrostów.
Podczas dzisiejszej sesji zyskiwały akcje spółek energetycznych, ponieważ ceny gazu ziemnego odbiły się od najniższego poziomu od 10 lat.
Euro umocniło się do dolara do najwyższego poziomu w tym roku, zyskując 0,8 proc. do 1,303 USD. Choć rentowności greckich obligacji rosły, to 10-letnich obligacji włoskich spadły do najniższego poziomu od sześciu tygodni. Impulsem, który zapewnił wzrostowe otwarcie na Wall Street i przywrócił optymizm europejskim inwestorom, była informacja o podjęciu decyzji przez ministrów finansów eurolandu w sprawie wprowadzenia w życie stałego funduszu ratunkowego, czyli Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Ponadto Niemcy i Francja zapewniły o postępach w rozmowach pomiędzy Grecją i jej wierzycielami ws. redukcji zadłużenia.
Hossy na Wall Street jeszcze nie ma, ale…
Amerykańskie indeksy zamknęły się w poniedziałek w większości pod kreską.