Houzee dołączył do klubu upadłych

Sąd ogłosił upadłość likwidacyjną znanego klubu zakupowego. Założyciele i inwestor nie grali do jednej bramki.

„Dobranoc” — taki był ostatni znak życia internetowego klubu zakupowego Houzee. To był wpis na facebookowym profilu spółki. Kolejny raz Houzee pojawiło się już we wpisie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym: warszawski sąd właśnie ogłosił upadłość spółki i likwidację jej majątku. Na Facebooku użytkowniczki skarżą się na brak reklamacji zepsutych garnków, brak wysyłki towarów, niezapłacone faktury od dostawców. W gospodarczej rzeczywistości biznes twórców m.in. Grupera zostawia za sobą długi i niesmak zamiast obiecywanych 50 mln zł przychodów.

PROCH W KLUBIE:
Zobacz więcej

PROCH W KLUBIE:

Tomasz Dalach wraz z Marcinem Mikołajczykiem, założyciele klubu zakupowego Houzee, chcieli pokonać rywala finansowanego przez potężny Rocket Internet. Wewnętrzne problemy obróciły te plany w proch. Tomasz Pikuła

W tle jest konflikt między założycielami a inwestorem. — Spółka wstrzymała operacje w połowie czerwca. Stało się tak wskutek wstrzymania finansowania przez inwestora — zastrzega osoba, znająca perypetie Houzee z bliska. Tomasz Dalach wraz z Marcinem Mikołajczykiem to założyciele Houzee i jego główni akcjonariusze. Przez lata pracowali w korporacjach, w czasach hossy na zakupy grupowe założyli Grupera i zarobili na nim, sprzedając go Polskapresse.

Od jesieni 2013 r. Houzee był ich kolejnym krokiem — kusił promocyjnymi cenami mebli i dodatków, efektywnie przekładając marketing internetowy na ruch i sprzedaż. Dziś nie chcą komentować upadłości spółki. Według informacji „PB”, przez pierwszych kilkanaście miesięcy działania przychody Houzee regularnie rosły — do ponad 5 mln zł zaplanowanych na ten rok. Firma przynosiła planowe straty, płacąc za edukację rynku i rywalizację z m.in. Westwingiem, niemieckim gigantem. Tę walkę finansować miał m.in. nowy inwestor.

— Fundusz w stosunku do spółki wykonuje prawa i obowiązkiwynikające z przepisów prawnych i właściwych umów — stwierdza Marzena Bielecka, partner zarządzający funduszu Experior Venture Fund (EVF). Nie chce komentować doniesień, że EVF wstrzymał finansowanie projektu. Niecały rok temu fundusz, dysponujący 80 mln zł z Krajowego Funduszu Kapitałowego, obiecał wyłożyć nawet 5 mln zł, obejmując 20 proc. udziałów w spółce. Jednak — jak wynika z informacji potwierdzonych m.in. u syndyka Houzee — EVF zapłacił jedynie ułamek przewidzianej w umowie inwestycyjnej kwoty. To doprowadziło do eskalacji napięć między akcjonariuszami — oznaczało bowiem krok ku upadłości spółki.

— 90 proc. start-upów upada. I akurat zainteresował się pan Houzee? — pyta w rozmowie telefonicznej Marzena Bielecka, partner zarządzający EVF. Następnie drogą mejlową odmawia odpowiedzi na większość pytań, zasłaniając się tajemnicą umowy i handlową. Zapytana, dlaczego od kilku tygodni fundusz ma wyłączone linki do stron www prezentujących jego portfolio trzech inwestycji, napisała, że strona EVF „jest w przebudowie/aktualizowaniu a Fundusz znajduje się w okresie inwestycyjnym”.

Urszula Popis, syndyk spółki, zaznacza, że sytuacja w Houzee jest dynamiczna. Jest nawet scenariusz, w którym upadłość likwidacyjna to nieostatni akord w życiu spółki.

— Zobowiązania to kilkaset tysięcy złotych. Spółka odzyskuje należności od urzędu skarbowego, prezesi współpracują z syndykiem. Jest za wcześnie, by ocenić, czy spółka może dochodzić swoich praw z umowy inwestycyjnej z inwestorem — zastrzega Urszula Popis. Na serio rozważany jest scenariusz, w którym majątek upadłej spółki przejmie inwestor branżowy. Kusząca ma być cena, z nie gorszym upustem niż niedawne promocje na meble tarasowe z Houzee.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Houzee dołączył do klubu upadłych