Producent urządzeń medycznych zapowiada rekordowy rok
i wysoką dynamikę przychodów oraz zysków
Gdy złoty osłabia się w zastraszającym tempie, warto zainteresować się eksporterami, którzy potrafią to wykorzystać. Nasza waluta nie była tak słaba od czterech i pół roku. Jednak recesja na Zachodzie oraz ogromne straty polskich spółek na opcjach walutowych sprawiły, że bardzo trudno wytypować prawdziwe perełki. Jedną z nich może być HTL-Strefa. Spółce kryzys nie jest straszny. Dobre wyniki i optymistyczne prognozy są najlepszym dowodem. Kurs firmy działającej w branży medycznej to potwierdza.
Największy na świecie producent nakłuwaczy bezpiecznych i lancetów personalnych ma za sobą bardzo udany rok. Nie znamy jeszcze wyników z ostatniego kwartału, ale zarząd HTL-Strefa już przyznał, że w 2008 r. zwiększył udziały w światowym rynku. Udzialy w rynku nakłuwaczy bezpiecznych skoczyły do ponad 50 proc., z 28 proc. na koniec 2007 r. W przypadku lancetów personalnych jest to ponad 15 proc., z 13,1 proc. W ubiegłym roku spółka dynamicznie zwiększała sprzedaż i zyski. Tylko w trzecim kwartale jej zysk operacyjny skoczył o 211 proc.
(r/r), a zysk netto aż o 430 proc.
Wyniki minionego roku to już historia. W dobie kryzysu liczy się przyszłość. Na razie HTL-Strefa jest jedną z nielicznych spółek, które deklarują, że będzie dobrze. W rozmowie z "PB" Wojciech Wyszogrodzki, dyrektor generalny firmy, zdradził, że ten rok też może okazać się rekordowy (patrz obok). Firma z Ozorkowa nie narzeka na brak zamówień i prognozuje utrzymanie wysokiej dynamiki przychodów oraz zysków. Drugim istotnym czynnikiem, który pozwala jej osiągać wysokie marże, jest osłabienie złotego. Zyski z tego powodu są trudne do przecenienia, bo spółka już na początku ubiegłego roku tak zoptymalizowała produkcję, by zarabiać, gdy złoty był bardzo mocny. Gdy w ciągu roku kurs euro wzrósł o 21 proc., a dolara o 38 proc. (w takich walutach spółka rozlicza eksport), dzięki wcześniejszym decyzjom zarabia podwójnie.
Jest jeszcze jeden powód, za który warto wyróżnić spółkę — rozwój. Spowolnienie gospodarcze wymusza na firmach zaciskanie pasa, a HTL-Strefa zapowiada na ten rok wzmożone inwestycje, by sprostać rosnącym zamówieniom. Według zapowiedzi w 2009 r. HTL planuje sprzedać 2,1-2,3 mld urządzeń (w 2008 r. 1,56 mld). Spółka liczy na wzrost zamówień z UE, z Ameryki oraz z Azji.
Problemy
to historia
Na giełdzie szaleje bessa, a akcje HTL-Strefy rosną. W ubiegłym roku zyskały kilkanaście procent, a w tym już około 30 proc. Widać, że inwestorzy na dobre wybaczyli jej przejściowe kłopoty z rentownością w 2007 r. i spodziewają się dalszej poprawy wyników. Teraz spółka musi sprostać tym oczekiwaniom.
W biznesie
mamy hossę
Wojciech Wyszogrodzki
dyrektor generalny HTL-Strefa
Korzystamy na osłabieniu złotego podwójnie. Przed rokiem, kiedy nasza waluta była bardzo mocna, przeprowadziliśmy redukcję kosztów i optymalizację produkcji. Te-
raz, gdy złoty wyraźnie osłabł, mamy podwójne żniwo.
Nie odczuwamy spowolnienia w naszej branży. Przeciwnie — nasze produkty cieszą się ogromnym zainteresowaniem, szczególnie w krajach Dalekiego Wschodu oraz Ameryki. Rosnąca w szybkim tempie sprzedaż wymusza na nas kolejne inwestycje. W tym roku na rozwój będziemy chcieli wydać ponad 50 mln zł. Jeśli chodzi o wyniki, to ten rok zapowiada się rekordowo. Spodziewamy się utrzymania wysokiej dynamiki przychodów i zysków. Chciałbym dodać, że nie mamy żadnych opcji walutowych.
Maciej
Zbiejcik