HURTOWNICY LEKÓW NIE DADZĄ ZAROBIĆ

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2000-01-07 00:00

HURTOWNICY LEKÓW NIE DADZĄ ZAROBIĆ

Analitycy radzą ostrożnie inwestować w akcje dystrybutorów farmaceutyków

Po trudnym ubiegłym roku dystrybutorzy farmaceutyków liczą na to, że rozpoczęta w ostatnim kwartale 1999 roku poprawa sytuacji na rynku będzie kontynuowana w ciągu kolejnych miesięcy. Optymizm ten podzielają również giełdowi analitycy, chociaż przestrzegają przed większymi inwestycjami w akcje hurtowników.

Papiery przedstawicieli branży farmaceutycznej miały być ubiegłorocznym przebojem rynku akcji. Na to przynajmniej wskazywały zarówno prognozy samych spółek, które zapowiedziały osiągnięcie oszałamiających wyników, jak i stanowisko analityków rekomendujących ich papiery. Kiedy jednak okazało się, że sprawa nie przedstawia się tak różowo, rynek odwrócił się od dystrybutorów, czego skutkiem był spadek ich giełdowej wartości.

Na zmianę nastawienia inwestorów wskazywać mogły już debiuty akcji dwóch z trzech ubiegłorocznych debiutantów, Farmacolu i Prospera. O ile w przypadku PDA tych spółek można było jeszcze mówić o przyzwoitych zyskach, o tyle już wprowadzenie na parkiet „prawdziwych akcji” przyniosło ich posiadaczom straty. W konsekwencji, ubiegły rok spółki farmaceutyczne zakończyły na minusie. Największą ujemną różnicę zanotował warszawski Prosper (-28,9 proc.), zaś najlepiej wypadły papiery Polskiej Grupy Farmaceutycznej (-1,8 proc.).

Trudności obiektywne

Na słabszych od oczekiwanych wynikach zeszłego roku, choć na razie można je analizować na podstawie danych za 3 kwartały, zaważyła przede wszystkim przeprowadzona reforma służby zdrowia i ubezpieczeń społecznych. Rozpoczęcie działalności przez Kasy Chorych, w zgodnej opinii środowiska dystrybutorów leków, doprowadziło do znacznego ograniczenia popytu na leki, szczególnie te zagraniczne, na których hurtownicy uzyskiwali najwyższe marże. Wbrew pozorom, wprowadzone oszczędności nie spowodowały jak można się było spodziewać zwiększenia zainteresowania krajowymi preparatami i lekami.

Dodatkowo niekorzystnie na wyniki całego sektora oddziaływała spadająca wartość naszej waluty, co znacząco podniosło koszty tak zakupów gotowych leków w przypadku dystrybutorów, jak i surowców do ich wytworzenia w przypadku producentów.

Nie można także zapominać o narastającej w ubiegłym roku konkurencji na krajowym rynku leków. Jej konsekwencją było dążenie do obniżania marż, co oczywiście nie pozostało bez wpływu na osiągnięte przez spółki rezultaty.

Winien optymizm

Cały problem z wyceną dystrybutorów leków w ubiegłym roku wynikał z faktu, że zarządy spó- łek podały zbyt optymistyczne prognozy dotyczące całorocznych wyników finansowych. Nie wzięto pod uwagę negatywnych skutków reform społecznych.

— Gdyby nie to ograniczenie, większość szacunków co do rozwoju rynku leków sprawdziłaby się — tłumaczy jeden z doradców inwestycyjnych.

Uważa on, że po nadspodziewanie dobrych wynikach IV kwartału 1998 roku rynek oczekiwał równie dużego progresu w roku ubiegłym.

Ostrożnie z inwestycjami

Dopiero od połowy III kwartału 1999 roku sytuacja zaczęła się stabilizować i można oczekiwać, że ostatnie miesiące ubiegłego roku nie odbiegały już od średniej, zaś wzrost sprzedaży przekroczył ją. Tym samym, nie może dziwić wzrost cen akcji hurtowników, z jakim mieliśmy do czynienia przed końcem roku. Sytuacja nie jest jednak jednoznaczna. Z jednej bowiem strony można się cieszyć z ponownego wzrostu zaufania do rynku leków, z drugiej jednak powstaje obawa czy w obecnej cenie akcji nie zostały już zdyskontowane oczekiwania inwestorów co do poprawy koniunktury w branży.

— W przypadku rynku leków na pewno można mówić o stałym rozwoju. Ubiegłoroczne wyhamowanie trendu miało jedynie charakter przejściowy i końcówka roku pokazuje, że nastąpiło pewnego rodzaju przesilenie. Niemniej, nie oczekiwałabym na to, by akcje dystrybutorów należały do najbardziej opłacalnych inwestycji tego roku — twierdzi Agnieszka Talarek, analityk Banku Ochrony Środowiska.

W grupie siła

Jednym z najważniejszych problemów dla dystrybutorów będzie wzrost konkurencji na rynku. Jedną z metod walki będzie udział w prywatyzacji pozostałych na rynku Cefarmów. Konsolidacja będzie się jednak powoli kończyła i można oczekiwać, że do końca 2000 roku nastąpi wtórny podział rynku pomiędzy kilku głównych dystrybutorów. Dopiero potem — jak twierdzą analitycy — do Polski wejdą duże zagraniczne koncerny, które od razu, poprzez przejęcia, uzyskają dostęp do dużych sieci dystrybucji. Wtedy też dojdzie do kolejnych zmian udziałowych na polskim, atrakcyjnym dla nich, rynku leków. Jak jednak pokazuje choćby przykład PGF-u, krajowi potentaci bez problemu pokrywają zapotrzebowanie rynku i nie potrzeba im raczej wsparcia ze strony zagranicznego kapitału.