Hurtowników boli głowa przez leki

  • Alina Treptow
opublikowano: 25-01-2016, 22:00

Resort zdrowia chce ograniczyć sprzedaż farmaceutyków OTC poza aptekami. Hurtownie, które dostarczają je do sklepów, wieszczą bankructwa

500-600 mln zł — taka jest wartość sprzedaży leków OTC i suplementów diety (głównie leków przeciwbólowych) poza aptekami. O te pieniądze rozgorzała się właśnie krwawa walka. Ministerstwo Zdrowia (MZ) poinformowało na stronie internetowej, że planuje wprowadzenie przepisów ograniczających listę farmaceutyków dostępnych poza aptekami, czyli między innymi w sklepach, drogeriach czy na stacjach benzynowych. Resort wyjaśnia, że zbyt szeroka dostępność wiąże się z ryzykiem nadmiernego spożycia. Obostrzenie ma objąć przede wszystkim produkty, które wymagają bardziej restrykcyjnych warunków składowania.

Sprzedaż pozaapteczna jest warta 500-600 mln zł. To 1-2 proc. całego rynku farmaceutycznego.
Zobacz więcej

WALKA O PROCENT(Y):

Sprzedaż pozaapteczna jest warta 500-600 mln zł. To 1-2 proc. całego rynku farmaceutycznego. Marek Wiśniewski

— Rozważana jest także możliwość zmniejszenia opakowań leków, np. przeciwbólowych i przeciwbiegunkowych — czytamy na stronie MZ.

Pora gasić światło

Biuro prasowe resortu zastrzega, że na szczegóły jest jeszcze za wcześnie. Ich brak rozpala jednak wyobraźnię przedsiębiorców, którzy snują ponure scenariusze.

— Czarno to widzę. Noszę się nawet z zamiarem zamknięcia firmy, bo biznes może przestać się opłacać. Choć zajmujemy się też dystrybucją innych produktów, bez leków OTC nie będziemy w stanie pokryć kosztów działalności. Stracą też nasi klienci. Sklepy już dzisiaj są w kiepskiej sytuacji. Ograniczenie asortymentu na pewno jej nie polepszy. Generalnie na zmianach ucierpią przede wszystkim niewielkie, rodzinne firmy — twierdzi Jarosław Lepiarz, właściciel Przedsiębiorstwa Handlowego Medox, które ma 20 mln zł rocznego obrotu i zatrudnia 30 osób. Przedsiębiorca informuje, że hurtownie planują interwencję w sprawie zapowiedzianych zmian. Zastrzega jednak, że na szczegóły jest jeszcze za wcześnie — na razie to tylko pomysł. Równie czarne wizje kreśli Andrzej Michalak z Firmy Handlowo-Usługowej Eko-Plusz. Jego zdaniem, planowane zmiany to gwóźdź do trumny jego hurtowni.

— Trzeba będzie firmę zamknąć. Już teraz, w związku z pogarszającą się sytuacją na rynku detalicznym, radzimy sobie coraz gorzej. Bez lekowego asortymentu nie będziemyw stanie pokryć kosztów, a pomysł zmniejszenia opakowań oznacza dla nas mniejsze obroty — mówi Andrzej Michalak.

Lekarstwo na leki

Robert Andryszczak, właściciel hurtowni Farmak, potwierdza, że ministerialne zapowiedzi wywołały niepokój — w firmie i u klientów.

— Sklepy nie wiedzą, czy wciąż mogą sprzedawać leki, a nasi pracownicy pytają, co dalej. Właściciele hurtowni też są w kropce, bo inwestycje muszą się zwrócić — mówi Robert Andryszczak. Nie jest jednak skrajnym pesymistą.

— Wyjściem z sytuacji podbramkowej mógłby być roczny lub dwuletni okres dostosowawczy — uważa właściciel Farmaku.

Zysk to zdrowie

Aptekarze (patrz ramka) od wielu lat lobbują za ograniczeniem pozaaptecznej sprzedaży leków, a niektórzy chcą ją wręcz wyeliminować, uzasadniając to dobrem pacjenta, który poza apteką nie dostanie fachowej porady. Ich adwersarze wątpią jednak w szlachetne pobudki farmaceutów — podejrzewają, że nie chodzi o zdrowie, lecz o pieniądze.

Cezary Kilczewski, prezes producenta leków Medicofarma, nie dostrzega beneficjentów proponowanych przepisów.

— Na ograniczeniach pacjenci na pewno nie zyskają, bo ceny mogą wzrosnąć. Stracą też niewielkie hurtownie, specjalizujące się w sprzedaży pozaaptecznej, czyli polskie, często rodzinne firmy, zatrudniające od kilkunastu do kilkudziesięciu handlowców. Część zamknie biznes, a reszcie nie będzie się opłacało utrzymywanie wymaganej prawem farmaceutycznym infrastruktury magazynowej i logistycznej. Zyskają natomiast apteki i hurtownie, które je obsługują — zostanie do nich przekierowana sprzedaż warta kilkaset milionów złotych. Nie będzie komu dostarczać leków OTC do mniejszych sklepów — wątpię, by dużym hurtowniom się to opłacało. To może pogorszyć ich dostępność na prowincji — uważa Cezary Kilczewski.

 

OKIEM APTEKARZY
Pół miliarda tabletek

MAREK JĘDRZEJCZAK, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Szeroki asortyment leków poza aptekami to poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. W Polsce przez wiele lat — wbrew trendom europejskim — rozszerzano wykaz farmaceutyków dostępnych w sklepach i na stacjach benzynowych, tymczasem należy go radykalnie ograniczyć. Rocznie w ok. 300 tys. tego typu punktach sprzedaje się prawie 500 mln tabletek przeciwbólowych, a leki nie są produktami konsumpcyjnymi — zmieniają fizjologię narządów, a przy długim stosowaniu mogą doprowadzić do nieodwracalnych zmian w tkankach ustroju. Wydawanie produktu leczniczego powinno być więc dokonywane jedynie przez osobę posiadającą stosowne kwalifikacje. Wiele krajów UE nie pozwoliło na dopuszczenie leków silnie działających do obrotu pozaaptecznego. Poza aptekami leki są też często niewłaściwie przechowywane — bez zachowania stosownej temperatury i wilgotności powietrza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu